W skardze do Europejskiego Trybunału matka zmarłej zarzuciła lekarzom kilku polskich szpitali przede wszystkim to, że nie zapewnili jej córce właściwego leczenia, a potem nie przeprowadzili skutecznego dochodzenia, które pozwoliłoby ustalić odpowiedzialność za śmierć chorej. W tym zakresie skarżąca powołała się na artykuł 8 europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, gwarantujący prawo do życia.

Kobieta zarzuciła też szpitalom brak szybkiego dostępu do dokumentacji medycznej córki oraz to, że lekarze nie zapewnili jej i jej córce wiarygodnych informacji o stanie zdrowia chorej oraz o innych możliwościach leczenia, zważywszy szczególnie na to, że chora była w ciąży. Tym samym - jej zdaniem - naruszony został art. 8 europejskiej konwencji, zapewniający prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

W skardze do ETPC kobieta postawiła też polskim lekarzom zarzut dyskryminacji - skarżyła się, że ze względu na ciążę jej córka była dyskryminowana, bo odmówiono jej właściwego leczenia.

We wtorek, po szczegółowym przeanalizowaniu sprawy, Trybunał uznał wszystkie te zarzuty za bezzasadne (sygn. 46132/08). Wyrok ETPC nie jest ostateczny (sygn. 43932/08). Każdej ze stron przysługuje odwołanie do Wielkiej Izby Trybunału.

Trybunał w Strasburgu nie był w stanie stwierdzić, czy doszło do naruszenia praw ciężarnej 25-latki, która zmarła w 2004 r. na skutek wstrząsu septycznego - podkreśliła Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, odnosząc się do wtorkowego wyroku ETPC.
Europejski Trybunał Praw Człowieka odrzucił wszystkie zarzuty skierowane przeciwko Polsce przez matkę pacjentki, która uznała, że jej córka - cierpiąca na wrzodziejące zapalenie jelita grubego - ze względu na ciążę nie była właściwe leczona.
Jak podkreśliła na konferencji prasowej prawniczka z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Karolina Więckiewicz, na podstawie przedstawionych dowodów Trybunał nie był w stanie stwierdzić, czy doszło do naruszenia praw pacjentki. W wyroku Trybunał nie zajął stanowiska w sprawie naruszenia prawa kobiety do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, nie odniósł się też do zarzutu niewystarczającej ochrony życia pacjentki, nie zajmował się również sprawą domniemanych błędów w leczeniu.
Zaznaczyła, że Trybunał nie uznał, że do naruszeń nie doszło - w ogóle tej kwestii nie rozpatrywał. "W związku z ograniczeniami formalnymi i proceduralnymi, Trybunał nie mógł stwierdzić wystąpienia lub braku naruszeń w tym przypadku. Orzeczenie nie oznacza, że naruszeń nie było" - tłumaczyła Więckiewicz.
Podkreśliła, że w tej sprawie mamy do czynienia z dramatem kobiety, która straciła życie, choć prawdopodobnie mogło ono zostać uratowane. "Jest to właśnie przykład sprawy, w której niezaprzeczalny ludzki dramat jest z perspektywy proceduralnej trudny do stwierdzenia" - dodała.
(ks/pap)