Lekarze z olsztyńskiego Szpitala Dziecięcego operowali 7-latka w środę do późnych godzin. Zabieg trwał osiem godzin.

"W czasie operacji odcięliśmy małemu pacjentowi twarz od czaszki u jej podstawy i założyliśmy tzw. wyciąg naczaszkowy, dzięki któremu będziemy mogli przez kolejnych sześć miesięcy wydłużać twarz dziecka" - powiedział PAP chirurg szczękowy Krzysztof Dowgierd. 7-latek będzie nosił wyciąg przez pół roku, ale w szpitalu spędzi tylko miesiąc. Potem zostanie wypisany do domu.

"Po zakończeniu wydłużania twarzy wyciąg zostanie usunięty" - dodał lekarz. Podkreślił, że nad powrotem do zdrowia 7-latka będzie w najbliższych miesiącach czuwał zespół specjalistów, nie tylko chirurg szczękowy ale też m.in. neurochirurg, ortodonta, laryngolog, logopeda, czy psycholog.

Operacja 7-latka była drugą tego typu przeprowadzoną w olsztyńskim szpitalu dziecięcym. W kwietniu ci sami lekarze zoperowali 18-latkę ze zdeformowaną twarzą. W rozmowie z PAP dr Dowgierd przyznał jednak, że operacja 7-latka była bardziej skomplikowana i zdecydowanie trudniejsza od pierwszej.

"Dziecko miało bardziej zdeformowaną twarz, choruje na tzw. zespół Crouzona. Ta choroba sprawiała, że chłopiec miał kłopoty nie tylko z mówieniem, miał wytrzeszcz oczu, kłopoty z połykaniem i oddychaniem" - przyznał chirurg. Dziecko przeszło już jedną operację w jednym z ośrodków pediatrycznych w kraju, ale nie dała ona oczekiwanych rezultatów.

Zakładanie wyciągów naczaszkowych to zabiegi niezwykle rzadko przeprowadzane w polskich szpitalach. Zespół dr Dowgierda chce przeprowadzić kolejny taki zabieg, przeprowadza już konsultacje z pacjentem.

Zespół Crouzona to wada genetyczna, która powoduje zniekształcenia czaszki na skutek przedwczesnego zarośnięcia szwów czaszkowych. (PAP)

jwo/ ls/