Minister zlecił przeprowadzenie kontroli w poniedziałek; ma ona dotyczyć "oceny prawidłowości zastosowanego postępowania medycznego oraz organizacyjnego wobec dziecka".
"Do czasu wyjaśnienia sprawy apelowałbym o powściągliwość w powierzchownej ocenie sytuacji" – przekazał PAP minister, odnosząc się do sprawy.
W czwartek w białogardzkim szpitalu urodziła się dziewczynka w 36. tygodniu ciąży. Według ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego rodzice nie wyrażali zgody na podejmowanie przez personel podstawowych czynności medycznych wobec noworodka. Z tego powodu został zawiadomiony sąd rodzinny i na terenie szpitala przeprowadzono rozprawę. Sąd orzekł o ograniczeniu rodzicom władzy rodzicielskiej w zakresie świadczeń medycznych. Gdy pracownik sądu dostarczył do szpitala pismo z postanowieniem sądu, rodzice z dzieckiem opuścili placówkę. Rodziny od piątku poszukuje zachodniopomorska policja.
W sobotę w internecie pojawił się film "Prawdziwa wersja zdarzeń rodziców z Białogardu, których poszukuje policja. Oświadczenie Ojca". Widać na nim częściowo mężczyznę, a na końcu także kobietę karmiącą niemowlę.

Ojciec dziecka tłumaczy w nagraniu, że dziecko urodziło się w terminie, a poród odbył bez komplikacji. "Nie było żadnego zagrożenia życia i zdrowia naszego dziecka. W dwie i pół godziny po porodzie lekarz poinformował, że zgłasza nas do sądu rodzinnego, a ja jako tata dziecka zagrażam jego zdrowiu i życiu" - mówił mężczyzna. Jak wyjaśnił, powodem tych działań była odmowa zaszczepienia dziecka w pierwszej dobie życia oraz odmowa podania zastrzyku z witaminą K.
Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła w poniedziałek śledztwo - jest ono prowadzone w sprawie, nikt nie usłyszał zarzutów. Śledczy zbadają, czy postępowanie rodziców mogło narazić dziecko na niebezpieczeństwo.

Postepowanie wyjaśniające w tej sprawie postanowił wszcząć Rzecznik Praw Pacjenta. Interwencję z urzędu podjął również Rzecznik Praw Dziecka.
Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki poinformował we wtorek, że poprosił o akta sprawy noworodka z białogardzkiego szpitala. "To jest sprawa skomplikowana" - ocenił.
Konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii prof. Ewa Helwich oceniła w rozmowie z PAP, że w tym przypadku nie było podstaw do zgłaszania sprawy sądowi rodzinnemu; jej zdaniem zabrakło cierpliwości i spokojnej rozmowy personelu z rodzicami.
Katarzyna Lechowicz-Dyl (PAP)