- Prowadzimy śledztwo pod kątem postępowania lekarzy dyżurujących na oddziale w czasie, gdzie zmarła kobieta - ­powiedział w środę 24 grudnia 2014 prokurator rejonowy w Limanowej Mirosław Kazana. Prokuratura sprawdza, czy zachowanie medyków "miało wpływ na losy pacjentki”.

Śledczy przyznał, że lekarze dotąd nie zostali zatrzymani.
- Gdyby zostali odnalezieni zaraz po zdarzeniu, zostaliby poddani testowi na trzeźwość. W tej chwili takie badanie nie ma już sensu – wyjaśnił.

Czytaj: Lekarz to zawód zaufania publicznego >>>

Prokurator poinformował, że przeprowadzono sekcję zwłok zmarłej, przesłuchano wielu świadków i zabezpieczono szereg dowodów.

W nocy z poniedziałku na wtorek (22/23 grudnia 2014) w limanowskim szpitalu zmarła 78-latka, która trafiła do lecznicy po wypadku domowym, z ciężkimi obrażeniami głowy. Według rodziny zmarłej pacjentki lekarze zachowywali się podejrzanie i czuć było od nich alkohol. Kiedy rodzina zawiadomiła policję, medycy szybko opuścili szpital.



 

- Policjanci pojawili się w szpitalu po 11 minutach od zgłoszenia, ale nie zastali podejrzewanych lekarzy. Na oddziale byli natomiast dwaj inni lekarze, którzy podmienili wcześniej dyżurującego medyka i ordynatora z intensywnej terapii – poinformowała Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji. Przyznała, że funkcjonariusze nie zastali też lekarzy w ich domach. (pap)