Akt oskarżenia w tej sprawie skierowała do sądu Prokuratura Rejonowa z Nowej Soli, a dotyczy on wydarzeń z 30 sierpnia 2007 r.

Wcześniej tego dnia pokrzywdzony przeżył silne emocje związane z informacją o pożarze swojego kiosku. Po powrocie do domu zaczął uskarżać się na bóle w klatce piersiowej. Nie chciał, by rodzina wzywała pogotowie, ale późnym wieczorem objawy nasiliły się i jego żona wezwała pomoc. Pogotowie dotarło po kwadransie.

W skład zespołu karetki wchodzili oskarżony - lekarz i ratownik medyczny. Po wywiadzie i badaniu lekarz zdiagnozował nerwicę, podano dożylnie leki, a ponieważ dolegliwości były mniejsze, pogotowie opuściło mieszkanie.

Krótko potem stan chorego pogorszył się, a jego żona ponownie wezwała karetkę.

U pacjenta stwierdzono zatrzymanie krążenia, po 30 minutach stwierdzono jego zgon.

Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci był ostry zawał mięśnia sercowego.

Biegli z zakresu medycyny sądowej i ratownictwa medycznego uznali, że podczas pierwszej wizyty lekarz popełnił błąd w diagnozie i zaniechał zabrania pacjenta do szpitala, co mogło uratować mu życie.

Takiej opinii nie podziela oskarżony, który nie przyznaje się do winy i twierdzi, że błędu w sztuce nie popełnił. (PAP)

mmd/malk/