Postępowanie prowadzone jest w kierunku nieumyślnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia poprzez nieprawidłową diagnostykę, niezakwalifikowanie pacjentki do natychmiastowego rozwiązania ciąży poprzez cesarskie cięcie.


Z zawiadomienia złożonego przez rodzinę wynika, że na początku października 2013 roku 32-letnia kobieta w zaawansowanej ciąży, która źle się poczuła, najpierw dzwoniła po pomoc na pogotowie. Pogotowie skierowało ją do punktu całodobowej opieki medycznej. Stamtąd - po uzyskaniu skierowania - zgłosiła się na oddział ginekologiczny w Szpitalu Uniwersyteckim, następnie na Szpitalny Oddział Ratunkowy, skąd ponownie trafiła na ginekologię, gdzie przeprowadzono cesarskie cięcie. Dziecko urodziło się zdrowe, kobieta zmarła tydzień po porodzie nie odzyskawszy przytomności.

Pisząca o sprawie "Gazeta w Krakowie" podała, że skarżącej się na torsje i ból brzucha kobiecie w punkcie całodobowej opieki zaproponowano wapno i dopiero po interwencji rodziny uzyskała skierowanie do szpitala, gdzie kilka godzin była diagnozowana i odsyłana pomiędzy oddziałami. "Wykonane po cesarce badanie tomograficzne pokazało, że miała krwiaka i potężny krwotok do komór mózgu." – podała "Gazeta w Krakowie". (pap)