Jak przypomniała wicedyrektor Uniwersyteckiego Centrum Okulistyki i Onkologii w Katowicach i członkini zarządu Europejskiego Towarzystwa Chirurgów Zaćmy i Chirurgii Refrakcyjnej, szacuje się, iż na jaskrę choruje 3-4 procent światowej populacji osób poniżej 65. roku życia i 8 procent powyżej 65. roku życia.

Jaskra to zespół schorzeń okulistycznych o różnej patogenezie, o postępującym, powolnym zaniku komórek zwojowych siatkówki i nerwu wzrokowego. Pacjenci przyjmują leki – krople do oczu, a w sytuacjach awaryjnych - wysokiego ciśnienia wewnątrzgałkowego - krótkoterminowo leki doustne. Dla wielu dobrym rozwiązaniem jest też chirurgia.

- W środowisku naukowym mówi się obecnie, że jaskra to choroba chirurgiczna leczona farmakologicznie. Uważa się, że pacjenci są czasem zbyt późno kwalifikowani do zabiegu. Jeśli chory stosuje leki, a mimo to nie jesteśmy utrzymać optymalnego ciśnienia wewnątrzgałkowego, postępujących zmian w polu widzenia, powinien być kierowany na operację – powiedziała prof. Mrukwa – Kominek.

Zwlekanie działa na jego niekorzyść, ponieważ operacja może zatrzymać rozwój choroby, ale nie cofnie uszkodzeń. Chirurgia pozwala więc dłużej utrzymać widzenie. Pozwala też uniknąć powikłań związanych z wieloletnim stosowaniem leków.

Jaskra to bardzo podstępna choroba, nie zawsze dająca wyraźne objawy. Podczas standardowego badania okulistycznego da się wykryć problem z wysokim ciśnieniem wewnątrzgałkowym, które jednak nie zawsze towarzyszy jaskrze. Część przypadków można wykryć tylko podczas poszerzonych badań okulistycznych.

Czujność powinny zachować osoby, których krewni chorują na jaskrę. Do jej rozwoju mogą się też przyczynić uwarunkowania anatomiczne i środowiskowe, np. ciężka fizyczna praca u pacjentów z jaskrą barwnikową, przy dużym narażeniu na urazy narządu wzroku. (pap)