Najwyższa Izba Kontroli w wystąpieniu pokontrolnym, które w środę otrzymała PAP, napisała m.in., że podczas remontu mostu Łazienkowskiego w Warszawie w 2015 r. doszło do nieprawidłowości i uchybień, m.in. wynagrodzenie wykonawcy zostało zawyżone o ponad 375 tys. zł.

Czytaj też: NIK: nieprawidłowości podczas remontu mostu Łazienkowskiego

Zarząd Dróg Miejskich w komunikacie opublikowanym na swej stronie internetowej odnosi się m.in. do tego zarzutu. Według Zarządu zawyżenie wynagrodzenia wykonawcy było "omyłką", która "wynikła z faktu, że ZDM ostatecznie wycofał się z realizacji robót o tej wartości (była to hydrofobizacja barwna podpór nurtowych), zaś omyłkowo nie skorygował wartości umowy".
"Pomyłka ta została skorygowana jeszcze przez zakończeniem kontroli NIK, aneksem nr 7 do umowy z dn. 9 sierpnia 2016 r. Co ważne – sam aneks miał charakter formalny, a dodatkowej kwoty ZDM w żadnym wypadku by nie zapłacił, ponieważ roboty rozliczane były kosztorysowo, a płatności dokonywaliśmy tylko za wykonane prace. Zwiększenie wartości umowy nie wiązało się zatem z dodatkowymi płatnościami dla wykonawcy" - czytamy w komunikacie.

ZDM podkreślił, że w ocenie NIK odbudowa mostu Łazienkowskiego została zrealizowana zgodnie z celem określonym w udzielonej prze Ministerstwo Finansów dotacji, roboty budowlane zostały wykonane w terminie, a środki zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem.

"Oczywiście w protokole kontroli wskazano również kilka uchybień, które (jak podkreśla NIK) nie miały wpływu na prawidłowość zawarcia umowy i przeprowadzenia inwestycji. Uwagi zgłoszone przez NIK miały wyłącznie charakter formalny i nie wiązały się z jakąkolwiek stratą finansową czy dodatkowymi kosztami dla miasta" - napisało ZDM w komunikacie.

Jak dodaje Zarząd Dróg Miejskich, w raporcie pokontrolnym NIK zwraca uwagę, że wartość inwestycji została oszacowana na podstawie kosztorysu opracowanego przez wykonawcę, nie przez inwestora prac. "Wynika to z faktu, że odbudowa była realizowana w trybie awaryjnym, bez uprzedniego opracowania kompletnej dokumentacji i przedmiotu robót. Jednocześnie NIK stwierdza, że koszt zadania został oceniony prawidłowo, a zatem to uchybienie nie wpływało na wartość umowy" - czytamy w komunikacie.
Według ZDM, przeprowadzona w wakacje 2016 r. kontrola NIK "zakończyła się pozytywną oceną końcową".

Jak podkreślono, ZDM płacił wyłącznie za wykonane roboty na podstawie dokumentów przedstawionych po zakończeniu danego etapu prac, po stawkach ustalonych w ofercie za każdą pozycję kosztorysową. Jak zaznaczono, kwota ustalona w umowie stanowiła tylko górny limit wartości inwestycji.

ZDM podkreśla w komunikacie, że odbudowa mostu była realizowana przy wsparciu finansowym z Ministerstwa Finansów - dodtacja wynosiła nie więcej niż 50 proc. kosztów realizacji zadania, tj. 37,5 mln zł w 2015 r. i 17,5 mln zł w 2016 r.

Zaznaczono, że m. st. Warszawa wnioskowało o przesunięcie części dotacji z 2016 r. na 2015 r. "w związku z dużym tempem prac i potrzebą wykonania prac koniecznych do zapewnienia przejezdności, a także przesyłu gazu i ciepła przed końcem 2015 r.".

"30 października 2015 r., dwa dni po otwarciu przeprawy do ruchu, do ZDM wpłynęły faktury na kwotę ok. 9,9 mln zł, za roboty wynikające z umowy i uwzględnione w budżecie zadania (w latach 2015-16). Środki te były zapewnione w budżecie ZDM, jednak dopiero w 2016 r., ze względu na brak decyzji Ministerstwa Finansów o przesunięciu środków dotacji z 2016 r. na 2015 r. Na decyzję w tej sprawie czekaliśmy od 4 września do 22 grudnia 2015 r." - czytamy w komunikacie ZDM.

Jak w nim zaznaczono, w związku z bardzo długim oczekiwaniem na decyzję MF, zdecydowano się kontynuować prace i opóźnić płatność faktur do momentu otrzymania dotacji.

"Zrobiliśmy to w porozumieniu z wykonawcą, który zgodził się na odroczenie terminu płatności do 31 grudnia 2015 r. Faktury zostały opłacone 23 grudnia, niezwłocznie po przyznaniu dotacji, bez przekroczenia terminu płatności i wynikających z tego odsetek karnych" - wyjaśnia ZDM.

Zarząd Dróg Miejskich odnosi się też do uwagi NIK, że zabezpieczenie należytego wykonania umowy nie obejmowało pełnego okresu rękojmi za wady. Według ZDM "omyłka ta wynikała z tego, że w umowie określono trzy terminy (przejezdności, uruchomienia sieci infrastruktury technicznej, zakończenia pozostałych prac), zaś każdy był objęty rękojmią innej długości (odpowiednio: 60, 42 i 36 miesięcy)".

"Zabezpieczenie obejmowało zaś tylko jeden termin. Omyłka ta została skorygowana jeszcze w trakcie prowadzenia kontroli – 12 lipca 2016 r. wykonawca przedłużył termin ważności gwarancji do 14 listopada 2020 r." - pisze ZDM.

Zarząd podkreśla w komunikacie, że odbudowa mostu Łazienkowskiego "jest i była przedmiotem kontroli organów administracji publicznej". "Wbrew temu, co można znaleźć na jednym z portali, wyniki kontroli były pozytywne" - zaznaczył ZDM.

Pierwszy o wynikach kontroli NIK poinformował Onet.pl. Portal podał, że NIK skierowała do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych zawiadomienie dotyczące nieprawidłowości podczas remontu mostu.

"Szukanie winnych szybkiej odbudowy mostu dla warszawiaków. Okazuje się, że nawet remont mostu Łazienkowskiego jest sprawą polityczną" - napisała na Twitterze prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz, odnosząc się do sprawy.

W sprawozdaniu pokontrolnym NIK zwraca uwagę na niedostateczny nadzór nad działaniami związanymi z finansowaniem remontu. Wskazują na to m.in.: zaciągnięcie zobowiązania na prawie 10 mln zł z tytułu prac budowlanych, na które ZDM nie posiadał środków w planie finansowym, jak również 53-dniowe opóźnienie w ujęciu w księgach rachunkowych dwóch faktur.

Jednocześnie NIK podkreśliła, że pomimo stwierdzonych nieprawidłowości i uchybień, roboty budowlane zostały ukończone w terminach określonych umowami z wykonawcami, a otrzymane na remont środki zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem.

NIK wskazała, że środki z rezerwy budżetu państwa przekazane na remont mostu w formie dotacji celowej, zostały wydatkowane zgodnie z określonym dla niej celem, a zobowiązania były regulowane terminowo.

Do pożaru mostu doszło 14 lutego 2015 roku. Został ugaszony po 12 godzinach, w akcji brało udział 76 jednostek straży pożarnej. Ogień prawdopodobnie pojawił się najpierw na składowisku drewna pod jednym z filarów, po stronie praskiej. Następnie się rozprzestrzenił. Temperatura miejscami sięgała 1000 stopni Celsjusza. Wyłączenie mostu z ruchu spowodowało znaczne utrudnienia komunikacyjne w stolicy.

Most Łazienkowski został otwarty dla ruchu w końcu października, po trwającej ponad osiem miesięcy odbudowie. Koszt odbudowy mostu to ponad 100 mln zł, z czego połowę przekazał rząd. Odbudowanym mostem Łazienkowskim przejeżdża ponad 100 tys. pojazdów na dobę.

Pod koniec 2015 roku prokuratura umorzyło śledztwo w sprawie pożaru mostu z powodu niewykrycia sprawców przestępstwa. Z materiału dowodowego wynikało, że doszło do celowego podpalenia. (PAP)