Szełemej zarejestrował już swój komitet wyborczy i chce wystartować jako kandydat niezależny. „Nie wiem, jakie ugrupowania zamierzają mnie poprzeć. Jednak najbardziej zależy mi na poparciu ludzi związanych z Wałbrzychem, tych którym zależy na mieście” - mówił.

 

Pytany przez PAP, co zdecydowało o starcie w przedterminowych wyborach, powiedział, że premier Donald Tusk, wyznaczając go na p.o. prezydenta, obdarzył go wielkim zaufaniem i on nie chce zawieść tego zaufania.

 

„Decyzja jaką podjąłem nie była dla mnie ani łatwa, ani taka oczywista, jak się niektórym wydaje. Jeszcze trzy tygodnie temu byłem lekarzem, dyrektorem szpitala” - powiedział Szełemej.

 

Dodał, że podjął tę decyzję, bo dostaje sygnały od wielu środowisk i osób, które go zachęcają do startu w wyborach, wspierają go w tej decyzji, stawiają na niego i liczą, że to będzie szansa dla miasta.

 

Szełemej wierzy, że w Wałbrzychu może być lepiej, że miasto może wyjść z kryzysu o własnych siłach, przy odpowiednim zarządzaniu.

 

Pytany przez PAP czy wspiera go również najbliższa rodzina: żona i cztery córki, prezydent powiedział żartobliwie, że w jego domu panuje demokracja, a zatem każdy mówi, co myśli. „Nie ma w moim domu wielkiej akceptacji dla mojej decyzji i nikt się z tym specjalnie nie kryje” - powiedział.

 

W poniedziałek b. prezydent Wałbrzycha Piotr Kruczkowski, który po wyroku świdnickiego sądu złożył mandat, ogłosił, że nie zamierza kandydować w przedterminowych wyborach prezydenckich.

 

"Przez 16 lat pracowałem dla Wałbrzycha (...) To miasto było i jest dla mnie najważniejsze. W ostatnich dniach wiele osób namawiało mnie do startu w wyborach. Jestem wdzięczny za życzliwość i poparcie. Jednak uznałem, że dzisiaj najlepsze dla naszego miasta jest nowe otwarcie. Dlatego podjąłem decyzję, że nie będę ponownie kandydował na urząd prezydenta Wałbrzycha" - napisał w oświadczeniu Kruczkowski.

 

Zaapelował też do wszystkich wałbrzyszan o udział w wyborach 7 sierpnia. Według niego, wysoka frekwencja może być bowiem lekiem na całe zło, którego wałbrzyszanie doświadczyli w jesiennych wyborach.

 

Wciąż nie wiadomo, kto będzie kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta Wałbrzycha. W poniedziałkowej rozmowie z PAP eurodeputowany PO Piotr Borys powiedział, że decyzja w tej sprawie powinna zapaść do końca tego tygodnia.

 

Swoje komitety wyborcze zarejestrowali już: Patryk Wild (Stowarzyszenie Obywatelski Dolny Śląsk) i Mirosław Lubiński (niezależny). We wcześniejszych, jesiennych wyborach Wild nie przeszedł do II tury wyborów. Lubiński z kolei w ubiegłorocznych wyborach wygrał I turę z Kruczkowskim, a II przegrał ok. 320 głosami.

 

Pod koniec kwietnia sąd w Świdnicy unieważnił wybory do Rady Miasta w okręgu nr 5 i wygasił mandat pięciu radnych. Ponadto uznał, że II tura wyborów na prezydenta Wałbrzycha jest nieważna i wygasił mandat Kruczkowskiego, który w tych wyborach został prezydentem.

 

Natomiast w ubiegłym tygodniu sąd apelacyjny podtrzymał wyrok świdnickiego sądu w sprawie wyborów. Jednak w przypadku powtórzenia II tury wyborów na prezydenta Wałbrzycha postępowanie zostało umorzone, bowiem po orzeczeniu świdnickiego sądu Kruczkowski złożył mandat. 23 maja wałbrzyska Rada Miasta wygasiła jego mandat.

 

Przedterminowe wybory na prezydenta miasta (w związku z rezygnacją Kruczkowskiego) mają się odbyć 7 sierpnia. Z kolei termin powtórnych wyborów do Rady Miasta w okręgu nr 5 w ciągu 7 dni od orzeczenia sądu apelacyjnego musi wyznaczyć wojewoda dolnośląski. Wybory te powinny się odbyć w ciągu 90 dni. Prawdopodobnie wojewoda - jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP - wyznaczy je na wrzesień. (PAP)

 

umw/ son/ jra/