O wyznaczeniu terminu posiedzenia sądu okręgowego, na którym zapadną decyzje co dalszych losów sprawy, poinformował we wtorek PAP jego rzecznik Tomasz Adamski. Wyjaśnił, że zażalenie obejmuje oba elementy składające się na decyzję sopockiego sądu: częściowe umorzenie oraz zwrot akt do prokuratury wiążący się z koniecznością ponownego zbadania jednego z wątków.
W grudniu gdańska prokuratura apelacyjna skierowała do sopockiego sądu akt oskarżenia, w którym zarzuciła prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu popełnienie czterech przestępstw, w tym trzech natury korupcyjnej. Karnowski miał m.in. przyjąć łapówki w postaci robót budowlanych, bezpłatnych napraw samochodów oraz zażądać od Sławomira Julkego łapówki w postaci dwóch mieszkań. Akt oskarżenia obejmował też cztery osoby, w tym dilera samochodowego i przedsiębiorcę budowlanego, którzy mieli wręczyć Karnowskiemu łapówki, oraz dwóch urzędników sopockiego magistratu.
W końcu lutego sopocki sąd umorzył postępowanie co do trzech zarzutów stawianych Karnowskiemu oraz wszystkich zarzutów postawionych pozostałym czterem oskarżonym w tej sprawie. Uzasadniając taką decyzję sędzia Maria Bradtke powiedziała, że nie były one zasadne, bo w ocenie sądu nie doszło do popełnienia przestępstwa. Sędzia oceniła, że śledczym zajmującym się sprawą zabrakło obiektywizmu.
Sąd podjął też decyzję o ponownym odesłaniu prokuraturze - do uzupełnienia - wątku dotyczącego rzekomego zażądania przez Karnowskiego od Sławomira Julkego mieszkań. Tę decyzję sędzia Bradtke uzasadniła z kolei koniecznością dokładniejszego zbadania sprawy, w tym przeprowadzenia kolejnych ekspertyz fonoskopijnych nagrania, które miało być dowodem w tej sprawie, a także zweryfikowaniem motywów działania Sławomira Julkego.
Tuż po ogłoszeniu przez sopocki sąd decyzji prokuratura zapowiedziała, że złoży na nią zażalenie do sądu wyższej instancji.
W skierowanym w grudniu 2011 r. do sądu akcie oskarżenia Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku zarzuciła Karnowskiemu, że między 2004 a 2007 r. przyjął od sopockiego dilera samochodowego Włodzimierza G. łapówkę w postaci 12 bezpłatnych napraw aut. Zdaniem śledczych naprawy te były warte ponad 17 tys. zł. Według śledczych prezydent Sopotu miał też przyjąć łapówkę w postaci prac budowlanych, które miał mu za darmo wykonać trójmiejski przedsiębiorca Marian D. Prokuratorzy oszacowali wartość prac polegających m.in. na wykonaniu wykopu przy domu Karnowskiego na 2 tys. zł.
Kolejny zarzut wobec Karnowskiego dotyczył żądania od Sławomira Julkego łapówki w postaci dwóch mieszkań; miało do tego dojść w marcu 2008 r. Zdaniem biznesmena, który planował przebudować strych kamienicy w Sopocie, prezydent chciał dostać lokale jako zapłatę za pomoc w uzyskaniu od swoich urzędników koniecznych pozwoleń na przebudowę. Przedsiębiorca nagrał rozmowę z prezydentem Sopotu i dostarczył śledczym kopię nagrania. Jak zeznał Julke, dyktafon, na którym znajdował się oryginał, został zniszczony.
Oprócz Karnowskiego akt oskarżenia obejmował cztery inne osoby, w tym dilera samochodowego Włodzimierza G. i przedsiębiorcę budowlanego Mariana D., którzy mieli wręczyć Karnowskiemu łapówki. Śledczy oskarżyli też dwóch urzędników sopockiego magistratu, którzy - ich zdaniem - mieli ułatwić Włodzimierzowi G. wygranie przetargu na zakup samochodów dla Urzędu Miejskiego.
Wniesiony w grudniu akt oskarżenia w tej sprawie był już drugim z kolei. Pierwszy akt oskarżenia śledczy sporządzili w czerwcu 2010 r. Sąd Rejonowy w Sopocie zwrócił wówczas sprawę prokuraturze, uznając, że materiał dowodowy wymaga uzupełnienia. Wówczas także prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję, ale prawomocnie podtrzymał ją sąd wyższej instancji. (PAP)