Jak poinformował dyrektor biura wyborczego w Elblągu Adam Okruciński, postanowienie ukaże się w piątek w dzienniku wojewódzkim i od tego momentu jest możliwe prowadzenie kampanii wyborczej.

 

Inicjatorzy referendum chcą odwołania burmistrza Ostródy Olgierda Dąbrowskiego, ponieważ ich zdaniem "ignoruje on głos mieszkańców miasta i podejmuje decyzje świadczące o niekompetencji i niegospodarności".

 

Jak oceniają, "zamiast realnego rozwoju gospodarczego Ostródy, miejsc pracy, dobrych warunków nauki w szkołach czy rozwiązania takich infrastrukturalnych problemów miasta jak niewydolna kanalizacja, burmistrz funduje mieszkańcom igrzyska w postaci stadionu, amfiteatru czy fontanny". Ostateczną decyzję o inicjatywie referendalnej organizatorzy podjęli, gdy rada miasta w Ostródzie zdecydowała o likwidacji zespołu szkolno-przedszkolnego.

 

Burmistrz Dąbrowski nie zgadza się z zarzutami. Jak powiedział, Ostróda od wielu lat poprzez inwestycje turystyczne "buduje wizerunek miasta przyjaznego i gościnnego". Zdaniem burmistrza to właśnie turystyka ma być tym, dzięki czemu miasto się rozwija.

 

Jak ocenił, inicjatywa referendum psuje wizerunek miasta. "Inicjatorzy sieją zamęt i występują przeciw interesom miasta" - uznał Dąbrowski.

 

Aby referendum było ważne, do urn musi pójść 3/5 osób, które wzięły udział w wyborach odwoływanego burmistrza. Aby głosowanie było skuteczne, za odwołaniem musi opowiedzieć się co najmniej połowa głosujących.

 

Olgierd Dąbrowski został burmistrzem Ostródy w drugiej turze wyborów samorządowych. Wybory miały charakter plebiscytu, gdyż był on jedynym kandydatem w II turze. Pozostali dwaj kandydaci wycofali się. Dąbrowski otrzymał 80,58 proc. głosów przy frekwencji 17,24 proc. (PAP)