Projekt przygotowany przez Sojusz Lewicy Demokratycznej zakłada zmiany w trzech ustawach: o straży gminnej, Prawie o ruchu drogowym oraz w Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia.

Maciej Banaszek z SLD, przedstawiając proponowane rozwiązania, podkreślał, że straże miejskie i gminne zostały powołane do tego, by dbać o porządek publiczny. "Statystyki mocno obnażają prawdę o strażach miejskich i gminnych i ich działaniu. W ubiegłym roku, tylko w 10 gminach, uzyskały one wpływ z fotoradarów w wysokości 50 mln zł; w sumie we wszystkich - 160 mln zł. Straż miejska została powołana do ochrony porządku publicznego, tymczasem są gminy, w których 97 proc. mandatów wystawianych przez straż miejską to mandaty za przewinienia komunikacyjne" - powiedział.

Według posła odebranie strażom miejskim fotoradarów, pozwoli na ocenę przydatności tej formacji. "Zabierzmy fotoradary strażom miejskim, strażom gminnym i sprawdźmy gdzie są naprawdę potrzebne. Zostawmy je tam gdzie służą ochronie porządku publicznego" - dodał. Zastrzegł równocześnie, że nie jest zwolennikiem całkowitej likwidacji straży miejskich, bo są miejsca, gdzie są one potrzebne.

Z kolei wiceminister SW Grzegorz Karpiński zwracał uwagę, by posłowie w trakcie prac nad projektem nie zapominali o podstawowym celu fotoradarów, jakim jest poprawa bezpieczeństwa. Zaznaczył, że resort skłania się do rozwiązania, by straże miejskie stawiały fotoradary w miejscach wskazanych przez właściwego komendanta policji.

Posłowie zgodnie podkreślali, że straż miejska nadużywa kompetencji w zakresie fotoradarów i np. stawia je w miejscach nie tylko nieoznakowanych ale też niebezpiecznych. Jak dodawali nie jest to działanie prewencyjne, a "łupienie kierowców".

"Fotoradary są używane przez straż miejską do zarabiania, a nie do poprawy bezpieczeństwa" - mówił Dariusz Cezary Dziadzio reprezentujący PSL. "Odebranie strażom fotoradarów to bardzo potrzebna sprawa. Budżety miast, gmin nie mogą zależeć od tego ilu się złupi kierowców" - dodał Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu.

Jerzy Szmit z PiS podkreślił, że chodzi szczególnie o mobilne fotoradary, które są wykorzystywane "w miejscach nieoznaczonych, gdzie łatwo łapać kierowcę". "Wydaje, że jest bardzo uzasadnione dyskutowane nad kompetencjami straży miejskich w zakresie fotoradarów, ale są istotne kwestie, które trzeba doprecyzować podczas prac w komisji" - dodał.

Zaznaczył, że jedną z takich kwestii, jest to co się stanie z fotoradarami, które zostaną odebrane strażom miejskim i gminnym, a jest to często dość kosztowny sprzęt.

Także Zenon Durka (PO) zaznaczył, że Platforma - mając na uwadze poprawę bezpieczeństwa - jest za dalszymi pracami nad projektem w komisji.

Z projektu wynika m.in., że z Prawa o ruchu drogowym wykreślony zostałby zapis mówiący, iż "w ramach wykonywania kontroli ruchu drogowego strażnicy gminni (miejscy) są upoważnieni do używania urządzeń rejestrujących, z tym że w przypadku używania urządzenia zainstalowanego w pojeździe w czasie pracy urządzenia pojazd nie może znajdować się w ruchu".

W znowelizowanej ustawie nie byłoby również przepisu mówiącego o tym, że strażnicy mogą legitymować uczestnika ruchu i wydawać mu wiążące polecenia co do sposobu korzystania z drogi lub używania pojazdu.

W zeszłym roku podobny projekt - zakładający odebranie strażom miejskim możliwości karania kierowców za nieprawidłowe parkowanie oraz przeprowadzania kontroli fotoradarowej - złożył ówczesny Ruch Palikota (obecnie Twój Ruch), jednak projekt ten został odrzucony przez Sejm.
W listopadzie Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, w którym wskazano, że straże miejskie nie powinny używać mobilnych fotoradarów. NIK uważa, że zaangażowanie strażników w obsługę fotoradarów, zwłaszcza przenośnych, "jest podyktowane w wielu wypadkach nie tyle służbą na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym, co przede wszystkim chęcią pozyskiwania pieniędzy do gminnej kasy" - podano w raporcie.

Izba stwierdziła, że strażnicy działają w miejscach uzgodnionych z policją, ale tylko na początku i na końcu służby. "W trakcie wykonywania zadań strażnicy z fotoradarem mobilnym przenoszą się w miejsca nieuzgodnione z policją, za to przynoszące większe wpływy do budżetu gminy. Aktywność prewencyjna i represyjna niektórych straży gminnych czy miejskich niemal w całości koncentruje się na obsłudze fotoradarów" - podał rzecznik Izby.

NIK nie ma zastrzeżeń do lokalizacji większości samorządowych fotoradarów stacjonarnych. Ich maszty stały najczęściej w miejscach, gdzie wcześniej dochodziło do niebezpiecznych wypadków. (PAP)