W piątek w Bielsku-Białej rozstrzygnięto 35. edycję tego uznanego przeglądu dziecięcej i młodzieżowej twórczości literackiej, który od 21 lat ma również wymiar ogólnopolski. Spośród blisko 1,7 tys. nadesłanych prac jurorzy, pod przewodnictwem poety i prozaika Tomasza Jastruna, wybrali sto utworów, które ukazały się drukiem w konkursowej antologii. Ich autorami są uczniowie szkół podstawowych, gimnazjów i szkół średnich z całej Polski.

W tegorocznej "Lipie" wzięło udział 704 autorów. 318 uczniów ze szkół podstawowych nadesłało 691 tekstów, 270 gimnazjalistów przesłało 633 utwory, a 116 uczniów szkół średnich - 369 prac. W sumie nadesłano 1693 teksty. Podsumowując konkurs przewodniczący jury Tomasz Jastrun podkreślał w piątek, że "wrażliwość dziecka" leży u źródeł sztuki, także literatury; z wiekiem ta wrażliwość często zatraca się, a warto ją pielęgnować i - jak mówił poeta - "pobudzać w sobie dziecko" także w starszym wieku.

"W tym roku przyszło wyjątkowo dużo prac, tym większa chwała tym, którzy znaleźli się wśród nagrodzonych. Zwykle w naszym konkursie przewagę jakości ma poezja nad opowiadaniami, w tym roku było odwrotnie" - wskazał Jastrun w pokonkursowej publikacji.

"Czy fakt, że młodzi ludzie, już nawet dzieci, tyle piszą w internecie, sprzyja prozie, bo to stały trening składania słów? Sztuka to ocalanie wrażliwości dziecka w sobie. Ona zwykle z czasem niknie. Rolą naszego konkursu jest, aby przynajmniej część laureatów ocaliła swoje wrażliwe dziecko na zawsze" - wyjaśnił pisarz, oceniając, że dorośli zwykle "gubią dzieciństwo i już nie czują poezji", choć jako młodzi czytali i pisali wiersze.

Według Jastruna, dzisiaj zacierają się granice - nie tylko między państwami, ale i między gatunkami literackimi; poezja zbliża się do prozy. "W pracach młodych ludzi także widać, ile poezji jest w prozie, a prozy w wierszach. Każdy prozaik powinien czuć poezję, gdyż daje ona prozie skrzydła" - ocenił przewodniczący jury. Wskazał, że pisanie wierszy, prozy czy dziennika to piękna forma "utrwalania siebie, ocalania tego, co przeminęło". "Dzięki pisaniu jesteśmy nie tylko mądrzejsi, ale też ładniejsi" - ocenił.

Laureatom gratulował patronujący konkursowi prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult. „Żeby dostać literacką Nagrodę Nobla, kiedyś trzeba zacząć pisać, a żeby zacząć, trzeba mieć czas, ochotę i talent. Życzę wam, żeby wasze talenty się rozwijały, żebyście z pułapu dziecięcego i młodzieżowego z czasem +wskoczyli+ na półkę dla dorosłych” – mówił prezydent, wskazując na rolę konkursu „Lipa” w odkrywaniu i rozwijaniu talentów literackich.

Uczestniczący w uroczystym rozstrzygnięciu młodzi konkursu laureaci mówili, że także w dzisiejszym, pełnym multimediów świecie, literatura może być fascynująca dla dzieci i młodzieży – nie tylko jako czytelników, ale i jako twórców.

„Byłoby fatalnie, gdyby książka przegrała z internetem i smartfonami, bo rzeczywistość wirtualna to nie to samo co własny świat wyobraźni, jaki dają nam książki” – mówił jeden z laureatów, 11-letni Szymon ze szkoły podstawowej STO w Tychach, który przyznał jednak, że nie wszyscy jego koledzy chętnie czytają książki.

Organizatorzy konkursu podkreślają imponującą „geografię” konkursu - swoje utwory nadesłali młodzi literaci ze wszystkich województw, zarówno z niewielkich miejscowości (np. z Bolszewa, Dobczyc, Jasła, Krasocina, Lipnicy Murowanej, Międzyrzeca Podlaskiego, Milówki, Nowej Rudy, Rędzin, Ścinawy, Witkowa, Wieliczki), jak i ze średnich i dużych miast - Bydgoszczy, Katowic, Kielc, Krakowa, Opola, Piły, Starogardu Gdańskiego, Szczecina, Warszawy, Wrocławia.

Najwięcej laureatów tegorocznej "Lipy" - ośmioro - to podopieczni poetki i nauczycielki Justyny Paluch z III Liceum Ogólnokształcącego we Wrocławiu. Pięcioro laureatów to wychowankowie polonistki Izabeli Włodarczyk z Międzyrzeca Podlaskiego.

W ocenie jurorów, nagrodzone i wybrane do druku wiersze charakteryzuje z reguły poetycka, dziecięca świeżość, co stanowi o wartości utworów. Od kilku lat „bardzo wysoki i wiele obiecujący” jest też poziom dzieł prozatorskich nadsyłanych na „Lipę”. Jurorzy długo zastanawiali się nad wyborem zwycięskich opowiadań, ponieważ nawet wśród tekstów niezakwalifikowanych do druku w antologii można było znaleźć bardzo dobre fragmenty.

Niepokój jury wzbudziła natomiast zmniejszająca się z roku na rok ilość tekstów, przede wszystkim wierszy, inspirowanych przyrodą. „Wygląda na to, że młodzi ludzie przebywają już głównie w świecie znaków kulturowych, a nie naturalnych” – skonstatowali jurorzy, wśród których, oprócz Tomasza jastruna, był także bielski dziennikarz Jan Picheta, literat Juliusz Wątroba oraz współorganizatorka konkursu Irena Edelman. (PAP)