O szkoleniach poinformowała na posiedzeniu senackiej komisji rodziny, polityki senioralnej i społecznej Marzena Bartosiewicz, zastępca dyrektora Departamentu Pomocy i Integracji Społecznej resortu pracy. Komisja rozpatrywała we wtorek sprawozdanie z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie w 2013 r.

Jak mówiła, od 2010 r. w polskim prawie jest zakaz bicia dzieci. "Mówi on rodzicom i opiekunom głośne "nie"; bicie dzieci nie jest metodą wychowawczą" - podkreślała Bartosiewicz. Przypomniała, że w sytuacji, gdy życie i zdrowie dziecka jest zagrożone, można je zabrać z rodziny i umieścić w rodzinie zastępczej lub placówce opiekuńczo-wychowawczej. Poinformowała, że w 2011 r. odebranych było 474 dzieci, w 2012 r. - 500, a w 2013 r. - 571. "Co oznacza, że tyle dzieci uchroniliśmy od tragedii, która mogłaby nastąpić, gdyby odpowiednie służby nie zareagowały" - podkreśliła Bartosiewicz.

"Zderzamy się z fatalnymi przypadkami najgorszego rodzaju przemocy w rodzinie, bestialskiego postępowania z dziećmi. Być może trzeba jeszcze czasu, może mechanizmy jeszcze dobrze nie zadziałały" - powiedziała. Według niej, w 2010 r. ważne było, by w gminach w ogóle zaczęły działać zespoły interdyscyplinarne; teraz można pracować nad ich jakością, sprawdzać, jak potrafią pracować z rodzinami, by do przemocy nie dochodziło.

Bartosiewicz poinformowała, że MPiPS pozyskało środki z funduszy norweskich, których bardzo duża część ma być przeznaczona na szkolenia zespołów interdyscyplinarnych. "Dopóki nie zmienimy świadomości społecznej kampaniami i nie przygotujemy szkoleniami zespołów interdyscyplinarnych, nie zmieni się wiele" - oceniła.

Zespół interdyscyplinarny tworzy wójt, burmistrz albo prezydent miasta; powołuje do niego m.in. przedstawicieli pomocy społecznej, policji, oświaty, ochrony zdrowia. Zespół ma diagnozować problem przemocy w rodzinie, podejmować działania w środowisku zagrożonym przemocą lub interwencje w przypadku patologii. Zespoły wprowadziła w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie z 2010 r.

W opinii Bartosiewicz przepisy dotyczące przeciwdziałania przemocy w rodzinie są dobre, potrzebne są działania profilaktyczne i szybkie reagowanie, szukanie przyczyn trudnej sytuacji. Jej zdaniem jest to głównie zadanie dla samorządów gminnych. Dodała, że 97 proc. gmin opracowało i realizuje lokalne programy przeciwdziałania przemocy i ochrony ofiar; tylko w jednej gminie - w Zakopanem - nie powstał zespół interdyscyplinarny.

Ze sprawozdania z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie w 2013 r. wynika, że 96 proc. ofiar przemocy zgłaszających się po pomoc to kobiety. Duża część to osoby pozostające w związkach formalnych: (prawie 50 proc.). Znacznie mniejszą grupą są osoby rozwiedzione (17 proc.), kawalerowie czy panny (15 proc), 11 proc. to seniorzy. Większość ofiar ma wykształcenie zawodowe lub średnie, 32 proc. to osoby bezrobotne. Podczas oceny częstości i dotkliwości stosowania przemocy - na plan pierwszy wysuwa się przemoc psychiczna, potem ekonomiczna, fizyczna i seksualna.

Biorąc pod uwagę charakterystykę sprawcy, statystycznie jest to mężczyzna, w wieku ok. 40 lat, o wykształceniu zawodowym, często nadużywający alkoholu (76 proc). (PAP)