Uczestnicy zgromadzenia, wznosili hasła m.in.: "Wolność, równość, 1 maja", "Wszyscy równi, każdy inny", "walka klasowa, nie narodowa", "Solidarność naszą siłą". Przynieśli też ze sobą flagi Polski i Unii Europejskiej. Marsz wyruszył z placu Bernardyńskiego, gdzie robotnicy po raz pierwszy uformowali pierwszomajową demonstrację w 1891 roku.

Manifestanci postulowali m.in. skuteczną walkę z umowami śmieciowymi, stworzenie nowoczesnego systemu zabezpieczeń przed bezrobociem, zakazu darmowych staży, podniesienia godzinowej stawki minimalnej oraz poprawy warunków pracy, m.in. w opiece zdrowotnej. W marszu wzięło udział ok. 100 osób.

Jak powiedziała Hanna M. Zagulska, manifestowano "przeciw wyzyskowi, zbyt niskim pensjom, śmieciówkom, bezpłatnym nadgodzinom, antyspołecznej polityce, rasistowskim atakom i zagęszczającej się atmosferze nienawiści i ksenofobii".

"Pamiętamy o robotnicach i robotnikach, którzy ginęli od kul w walce o skrócenie czasu pracy do ośmiu godzin i o prawa socjalne. Czerwony sztandar na całym świecie symbolizuje ich krew - a także wszystkich najemnych pracownic i pracowników w codziennej nierównej walce z pracodawcami. Postulaty sprzed ponad stu lat są wciąż ważne, a wywalczone prawa nadal łamane"- podkreśliła.

Jak mówiła, do niepokojących sytuacji dochodzi także teraz w Wielkopolsce i samym Poznaniu. "Studenci i studentki zatrudniane za darmo na żenujących praktykach, otrzymujące stypendium, za które można wynająć pokój, ale zjeść już się nie da. Pielęgniarki i położne wypychane na samozatrudnienie. Pracownik z Ukrainy, który pracował jako niewolnik, aż urwało mu rękę. To wszystko dzieje się tu, w Polsce" - powiedziała.

Zastępca prezydenta Poznania Tomasz Lewandowski mówił, że "przed rokiem 90 solidarność była autentyczna, była w naszych sercach. Niestety, ta solidarność zaczęła być traktowana instrumentalnie. Weszła w usta polityków, stała się narzędziem realizacji pewnych zamierzeń politycznych, a nie narzędziem wyrównywania nierówności społecznych" – mówił.

„Naszym zadaniem jest to, żeby zmienić ten język, żeby przestać bać się mówić o tym, że wyzysk nie jest przejawem przedsiębiorczości, ale jest wyzyskiem. Przypomniał, że Poznań był jednym z pierwszych miast, które wprowadziło obowiązek stosowania klauzul społecznych w zamówieniach publicznych. Jak tłumaczył, dzięki temu wszyscy wykonawcy startujący w publicznych przetargach są zobowiązani zatrudniać pracowników w oparciu o umowę o pracę.

Przed południem swoje obchody w Poznaniu zorganizowali także działacze wielkopolskiej Solidarności, którzy po mszy św. w intencji ludzi pracy złożyli kwiaty pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca ’56. Jak powiedział szef wielkopolskiej Solidarności Jarosław Lange, "dzisiaj wspominamy i oddajemy hołd wszystkim tym, którzy walczyli o prawa pracownicze zarówno w wymiarze zbiorowym, jak i indywidualnym. To też pamięć o tych, którzy w tej walce polegli, zostali zamordowani, zabici, jak ci którzy zginęli w Poznaniu w 1956 roku".

1-majowe obchody zorganizowały także regionalne struktury SLD. Działacze złożyli kwiaty przy tablicy upamiętniającej pierwszy pochód 1-majowy w 1891 roku na poznańskim placu Bernardyńskim. Następnie złożyli wiązanki pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca ’56. W poniedziałek, w wielkopolskim w Czołowie odbył się także tradycyjny apel przy Pomniku Marcina Kasprzaka. (PAP)