Sprawa dotyczy dwóch wadliwych statków Ostróda-1 i Ostróda-2, których budowę zaczęto w 2011 roku. Miały być to największe jednostki Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej – pierwszy o szerokości 3 metrów miał zabierać 62 pasażerów, drugi o szerokości 3,4 m – 70 pasażerów.

Już w trakcie budowy dostrzeżono wadę; statki mogą nie spełniać wymogów Polskiego Rejestru Statków PRS, ponieważ po zwodowaniu zbalastowane jednostki będą się przechylać - rufa będzie położona niżej niż dziób.

Gmina Ostróda, nie chcąc dopuścić do tego, by dotacja unijna na budowę statków przepadła, opracowała program naprawczy i ogłosiła przetarg na wykonawcę przebudowy jednostek.

Jak poinformował PAP w środę burmistrz Ostródy, drugi przetarg na wykonawcę naprawy statków został właśnie ogłoszony. W pierwszym nie zgłosiła się żadna stocznia chętna do przebudowy jednostek.

"Ogłoszenie drugiego przetargu stało się możliwe, bo przesunięto termin zakończenia projektu budowy statków. Taką zgodę otrzymaliśmy od marszałka województwa. Naprawa musi zostać ostatecznie wykonana do czerwca przyszłego roku i rozliczona do września przeszłego roku. Początkowo projekt budowy statków miał się zakończyć do końca roku" - zaznaczył burmistrz.

Wcześniej burmistrz mówił, że jeśli i w drugim przetargu nie zostanie wyłoniony wykonawca, to gmina będzie musiała oddać do urzędu marszałkowskiego dotację unijną, jaką samorząd uzyskał na budowę jednostek, powiększoną o karne odsetki. Chodzi o 1 mln 150 tys. zł.

Według Najmowicza sprawa wadliwych statków kosztowała już gminę 2,3 mln zł. Na tę kwotę składają się m.in.: koszty opracowania planu naprawczego, hangarowania jednostek oraz wkład własny samorządu potrzebny do uzyskania dotacji unijnej.

Po przebudowie statki pasażersko-wycieczkowe mają spełniać standardy wymagane w żegludze śródlądowej. Jeden statek został zbudowany w 70. proc.; wykonawca zaczął już go wyposażać, a drugi statek jest zbudowany w 30 proc. Teraz oba muszą być poprawione tak, by nadawały się do żeglugi. Wśród kilkudziesięciu zmian przewidzianych w zakresie niezbędnych robót naprawczych jest wycięcie istniejących pokładów i ponowne zamontowanie ich o 10-20 cm wyżej. Statki stoją obecnie u producenta – w stoczni JABO w Gdańsku.

Jak wyjaśniał wcześniej burmistrz, za przebudowę jeszcze niewykonanych statków zapłaci gmina; samorząd już zagwarantował na to pieniądze w swoim budżecie. Inwestycja jest ubezpieczona, ale na razie samorząd nie może dostać pieniędzy z ubezpieczenia, ponieważ trwa spór sądowy, który ma dowieść, kto ponosi winę za wadliwe statki.

W elbląskim sądzie toczy się proces z powództwa gminy Ostróda przeciw projektantowi jednostek. Kolejna rozprawa planowana jest na 12 lipca.

Budowę statków przewiduje unijny projekt o nazwie "Zwiększenie oferty turystycznej Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej". Inwestycja o wartości około 4 mln zł znalazła się na liście kluczowych inwestycji dla regionu. Dofinansowanie unijne, zgodnie z podpisaną umową ma wynieść 0,94 mln zł.