Wojewoda opolski Ryszard Wilczyński wśród ważnych, zrealizowanych już elementów ochrony przeciwpowodziowej wymienia m.in. polder Buków powyżej Raciborza czy dwa węzły wodne zabezpieczające Opole i Kędzierzyn-Koźle.

O bezpieczeństwie stolicy województwa zapewnia też prezydent Opola Ryszard Zembaczyński. „Znacznie zwiększono przepustowość Odry i kanału Ulgi i wygrodzono Wyspę Pasiekę szczelnym murem przeciwpowodziowym, włącznie z budową wrót odcinających wody powodziowe od tej części miasta” - wymienił.

Wilczyński przyznał jednak, że prac w Kędzierzynie-Koźlu i Opolu nie wykonano „w wersji optymalnej”. W Kędzierzynie-Koźlu zabrakło kanału ulgi, który mijałby stare miasto Koźle, a węzeł Opole chroni miasto tylko do portu Opole. Mimo to wojewoda zapewnił, iż inwestycje już wykonane "są kluczowe dla ochrony tych miast”.

Prezydent Opola zastrzegł jednak, że np. w dzielnicy Opola Metalchem odbudowano jedynie połowę wałów, a druga część z powodu m.in. niewykupionych gruntów jest niezmodernizowana.

W ramach przeprowadzonych prac odbudowano wały zniszczone powodziami lat 1997 i 2010. Powstały zbiorniki wstępne wchodzące w skład kaskady Nysy - Kozielno (Opolskie) i Topola (Dolnośląskie), wyremontowano też zbiornik w Jarnołtówku.

Kolejne inwestycje trwają. Wojewódzki Zarząd Melioracji Urządzeń Wodnych buduje wały w rejonie Ciska. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (RZGW) we Wrocławiu modernizuje zaś jaz w Chróścicach za ponad 81 mln zł i przebudowuje koryto Nysy Kłodzkiej w Lewinie Brzeskim za prawie 120 mln zł. Rozpoczęła się też inwestycja udrożnienia Nysy Kłodzkiej. W środę podpisano umowę na inwestycję za 187 mln zł. Ogłoszono też przetarg na modernizację zapory w Nysie.

„Opolszczyzna jest miejscem największej koncentracji inwestycji hydrotechnicznych w kraju. Skala angażowanych środków budżetowych, unijnych i samorządowych jest największa od lat” - stwierdził w rozmowie z PAP wojewoda opolski.

Specjalny raport przygotowywany na potrzeby wojewody wymienia jednak 23 słabe punkty ochrony przeciwpowodziowej - m.in. nieukończone wały na lewej stronie Odry w Cisku i niezmodernizowane wały prawostronne w gminie Bierawa, brak kanału ulgi Krapkowic, nieukończony polder Winów czy nieszczelną zaporę zbiornika Włodzienin.

Wilczyński uważa, że potrzebna jest budowa suchego zbiornika w Racławicach Śląskich na Osobłodze oraz zabezpieczenia przeciwpowodziowe poniżej kanału ulgi w Opolu. „No i rzecz jasna opóźniony zbiornik Racibórz. Ale jestem o tę inwestycję spokojny. Musi być wykonana i z pewnością będzie” - skwitował.

Każda z inwestycji przeciwpowodziowych liczona jest w dziesiątkach milionów złotych. „Z moich szacunkowych wyliczeń wynika, że gdybyśmy chcieli zrealizować wszystkie uzasadnione działania przeciwpowodziowe na Opolszczyźnie, to powinniśmy mieć na nie około 1,5 mld zł” - stwierdził wojewoda.

Rzeczniczka RZGW we Wrocławiu Magdalena Łońska poinformowała, że największe i najkosztowniejsze zrealizowane po 1997 r. inwestycje to: ukończona w 2000 r. przebudowa koryta Odry w ramach ochrony Kędzierzyna-Koźla (62 mln zł); dokończenie kanału ulgi z obwałowaniami w Opolu, zamkniętych w 2002 r. (ok. 100 mln zł), oraz zabezpieczenie przeciwpowodziowe Kanału Młynówki w Opolu (56 mln zł). W sumie po 1997 roku do chwili obecnej RZGW wykonało też szereg drobniejszych robót za ok. 70–80 mln zł.

Gdyby jednak przyszła powódź porównywalna z tą z roku 1997, to według prezydenta Opola najbardziej ucierpiałyby tereny od obwodnicy północnej miasta po Dąbrowę. Wojewoda dodał, że zagrożone byłyby też Popielów i Lubrza. Kolejny słaby punkt to wały w Cisku. Pod wodą znalazłaby się również oczyszczalnia w Kędzierzynie-Koźlu.

Prezydent Opola przyznał, że powódź stulecia nauczyła opolan „pamięci historycznej i wyobraźni hydrograficznej". "Wymiana ludności po II wojnie światowej przecięła tę świadomość. Dlatego podawane w 1997 r. komunikaty wielu osobom wydały się absurdalne. Dziś każdy komunikat hydrologiczny odbierany jest z dużą powagą” - powiedział.

"Zlewnia górnej Odry jest obszarem skonstruowanym do występowania wielkich powodzi, w zależności od splotu zdarzeń klimatycznych i stanu nasycenia zlewni. Wcale nie jest powiedziane, że powódź sprzed 15 lat była największą, jaka się na tych terenach może zdarzyć" - ostrzegł natomiast Wilczyński. (PAP)

kat/ pad/ jbr/