O planie zainstalowania na falochronie dodatkowych znaków ostrzegawczych poinformował w czwartek PAP wiceburmistrz Ustki Bartosz Gwóźdź-Sproketowski. Samorządowiec przypomniał, że obiekt, na którym miał miejsce wypadek, jest częścią infrastruktury należącej do Skarbu Państwa i zarządzanej przez Urząd Morski. "Nie jest to w żadnym wypadku molo spacerowe, choć zwyczajowo jest jako takie wykorzystywane" – zaznaczył Gwóźdź-Sproketowski.

Dodał, że na terenie falochronu stoi już tablica ostrzegawcza informująca o niebezpieczeństwach związanych z przebywaniem na terenie tego obiektu. "Być może jednak trzeba te ostrzeżenia jeszcze bardziej zaakcentować" – powiedział PAP wiceburmistrz dodając, że trwają ustalenia dotyczące treści napisów, jakie miałyby pojawić się na dodatkowych tablicach. "Myślimy też o wymalowaniu na falochronie linii ostrzegawczych, na wzór tych stosowanych na peronach kolejowych" – dodał Gwóźdź-Sproketowski.

Według niego planowane dodatkowe znaki ostrzegawcze powinny pojawić się na falochronie jeszcze w tym roku.

W ostatnią sobotę po południu z falochronu stoczył się do morza wózek z 3,5-miesięczną dziewczynką, z którą rodzice (mieszkańcy woj. małopolskiego) wyszli na spacer. Według dotychczasowych ustaleń opiekunowie prawdopodobnie nie zauważyli, że na falochronie jest uskok: wózek stoczył się, a spadając, uderzył prawdopodobnie w betonową podporę i przewrócił się. Dziecko wypadło z wózka na betonowy uskok i stoczyło się do wody.

Na ratunek pospieszył mieszkaniec Słupska, który też spacerował po falochronie i był świadkiem wypadku. Mężczyzna wskoczył do wody i wyciągnął dziecko. 3,5-miesięczna dziewczynka trafiła do szpitala w Gdańsku, gdzie nadal przebywa. Jej stan określany jest jako ciężki.

Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja. Przypuszcza się, że do wypadku doszło w momencie, gdy rodzice robili zdjęcie i na chwilę stracili z oczu wózek z dzieckiem. (PAP)