Miller był pytany w czwartek na konferencji prasowej, czy są podstawy do skrócenia kadencji sejmików wojewódzkich, o której to możliwości mówili przedstawiciele PiS po wyborach samorządowych. Zdaniem polityka w tej sprawie „wszystko zależy od Jarosława Kaczyńskiego i jego partii”.

Miller przypomniał wcześniej, że Kaczyński tuż po ubiegłorocznych wyborach samorządowych podważył ich wiarygodność i przedstawił projekt ustawy skracającej kadencję sejmików wojewódzkich. „Jeżeli prezes Kaczyński podtrzyma swoją decyzję, to należałoby się liczyć, że w niedługim czasie projekt tej ustawy zostanie przedstawiony Sejmowi. Nie wiem, czy tak będzie. Taka możliwość istnieje” – podkreślił.

Rzeczniczka PiS Elżbieta Witek odnosząc się do słów szefa SLD na temat sejmików oceniła w rozmowie z PAP, że to "temat zastępczy", którym PiS się nie zajmuje. "Zajmujemy się sprawami, które są dla Polaków ważne, czyli realizacją programu" - oświadczyła.

Zdaniem przewodniczącego SLD „wybory parlamentarne potwierdziły, iż wynik wyborów do sejmików wojewódzkich został co najmniej wypaczony”. „Rok temu PSL otrzymał 24 procent głosów do sejmików wojewódzkich, a teraz w wyborach parlamentarnych tylko pięć procent. Jest się nad czym zastanawiać. Jeśli do tego dodamy olbrzymią liczbę głosów nieważnych, które wtedy padły, to teza, iż nie wszystko było w porządku w wyborach samorządowych, da się obronić” – uważa szef SLD.

Jak zaznaczył, PSL uzyskało wówczas też premię wynikającą z tego, że lista tego ugrupowania znajdowała się na pierwszej stronie książeczki do głosowania w wyborach samorządowych. „Niektórzy eksperci z Fundacji Batorego oceniają, że ta premie mogła wynosić nawet 700 tysięcy głosów” – dodał Miller. „Są więc podstawy, dla których PiS może z taką inicjatywą (skrócenia kadencji sejmików) wystąpić” – podsumował.

Miller był też pytany, czy ewentualne skrócenie kadencji sejmików nie byłoby złamaniem zasad demokracji. Polityk przypomniał, że w latach 90. ówczesny parlament wydłużył o kilka miesięcy kadencję sejmików, a sprawą zajmował się wówczas Trybunał Konstytucyjny, który orzekł, że wydłużenie kadencji było zgodne z ustawą zasadniczą. Miller dodał, że TK z własnej inicjatywy powiedział wówczas, iż zgodne z konstytucją byłoby także skrócenie kadencji sejmików.

„Oczywiście nie wiem, czy obecny skład Trybunału Konstytucyjnego podzieliłby tę opinię, ale wtedy tak Trybunał postanowił” – zaznaczył Miller. Jak dodał, nie ma wiedzy, czy PiS wystąpi z inicjatywą skrócenia kadencji sejmików.

Pytany o to, jaką rolę widzi dla siebie w lewicy po wyborach, Miller powiedział, że swoje plany przedstawi najpierw „odpowiednim ciałom statutowym SLD”.

Na pytanie o przyczyny, dla których Zjednoczona Lewica nie dostała się do parlamentu Miller odpowiedział, że ta kwestia wymaga pogłębionej analizy. „Być może nie wszystkie listy wyborcze były tak silne, aby przysporzyć głosów. Być może zdecydowała debata na kilka dni przed wyborami. To wszystko wymaga namysłu” – podkreślił.

Miller podziękował wyborcom, którzy głosowali na SLD. Przypomniał, że w czasie ostatniej kadencji, kiedy był posłem Sojuszu z okręgu gdyńskiego, złożył ponad 100 interpelacji „dotyczących naszego regionu”, a oprócz biura poselskiego w Gdyni, działało w tym czasie także 15 filii w terenie. (PAP)