W pisemnej odpowiedzi na przekazane mu pytania agencji Reutera Junqueras, który startuje w zaplanowanych na czwartek przedterminowych wyborach regionalnych w Katalonii, zapowiedział, że jeśli zostanie premierem tego regionu, będzie kontynuował działania na rzecz niepodległości, ale także "budował mosty i wymieniał uściski dłoni" z władzami centralnymi.

"Mogę zapewnić, że jesteśmy przede wszystkim demokratami, a separatystami - w drugiej kolejności, i że cel (uzyskania niepodległości) nie zawsze uświęca środki" - napisał były wicepremier. Reuters ocenia, że komentarz ten wydaje się odejściem od wcześniejszych postulatów jednostronnego ogłoszenia niepodległości przez Katalonię, które wysuwała ERC.

Wobec Junquerasa i innych polityków zdymisjonowanego katalońskiego rządu toczy się śledztwo w sprawie ich roli w ogłoszeniu niepodległości; zarzuca się im m.in. "rebelię". Większość z przebywających w Hiszpanii byłych członków regionalnego rządu wyszła już z tymczasowego aresztu za kaucją. Za kratami oprócz Junquerasa pozostaje tylko były szef katalońskiego MSW Joaquim Forn.

Gabinet byłego katalońskiego premiera Carlesa Puigdemonta został zdymisjonowany 28 października po publikacji przez Madryt przepisów ograniczających autonomię Katalonii. Nastąpiło to dzień po przyjęciu przez regionalny parlament w Barcelonie w tajnym głosowaniu rezolucji o ustanowieniu niezależnej od Hiszpanii Republiki Katalonii. Zdecydowane działania separatystycznych polityków doprowadziły w Katalonii do największego kryzysu politycznego w Hiszpanii od przywrócenia demokracji w tym kraju w 1975 roku - pisze Reuters.

Sam były premier Puigdemont oraz czworo jego współpracowników, którym w Hiszpanii grozi aresztowanie, schronili się w Belgii. 5 grudnia Sąd Najwyższy w Madrycie zadecydował o wycofaniu wydanych wobec nich Europejskich Nakazów Aresztowania (ENA), które inny hiszpański sąd wydał pięć tygodni wcześniej.

Na kilka dni przed wyborami sondaże wskazują, że ugrupowania proniepodległościowe mogą nie zdołać zapewnić sobie większości w regionalnym parlamencie i będzie on po równo podzielony w sprawie secesji.(PAP)