Zintegrowane Inwestycje Terytorialne to nowy sposób współpracy samorządów. Miasta i otaczające je gminy oraz władze województw wspólnie mają wskazywać inwestycje do zrealizowania. Członkami związku ZIT na Kujawach i Pomorzu są miasta Bydgoszcz i Toruń, wszystkie gminy z powiatów bydgoskiego i toruńskiego oraz z sąsiednich powiatów gminy Łabiszyn, Nakło n. Notecią, Szubin i Kowalewo, a także powiaty bydgoski i toruński.

Dotychczas ZIT w województwie kujawsko-pomorskim funkcjonował na podstawie umowy cywilnoprawnej. Forma ta wymaga jednak zmiany, ponieważ ZIT, zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej, musi być tak zwaną instytucją pośredniczącą w zarządzaniu częścią pieniędzy z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego na lata 2014-2020.

Rozmów nad formą prawną regionalnego ZIT dotyczyły obrady Komitetu Sterującego ZIT, które zorganizowano w środę w Bydgoszczy. Posiedzenie zakończyło się jednak brakiem wspólnego stanowiska. Prezydent Torunia Michał Zaleski, który jest jednym z sześciu członków zarządu ZIT poinformował, że zamierza dążyć do zmiany formy prawnej na stowarzyszenie.

Jak podkreśliła w rozmowie z PAP rzeczniczka Zaleskiego Aleksandra Iżycka, w ocenie prezydenta Torunia stowarzyszenie daje możliwość wspólnego decydowania. „Jest to bardziej demokratyczna forma, która wyklucza powoływanie lidera” – zaznaczyła.

Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski (również członek zarządu ZIT) uważa, że utworzenie stowarzyszenia będzie zbyt czasochłonne, dlatego rekomenduje powołanie porozumienia o współpracy w oparciu o tzw. ustawę wdrożeniową, regulującą zasady realizacji programów unijnych. Bruski zaznaczył, że zgodnie z harmonogramem prac nad ZIT, „czasu na zakończenie przygotowań do aplikowania o środki unijne jest coraz mniej”.

Stanowisko prezydenta Bydgoszczy poparli pozostali członkowie zarządu ZIT, argumentując, że w drugiej połowie marca odbyło się posiedzenie KS ZIT, podczas którego zaproponowano już porozumienie jako formę prawną, „do której nikt nie wniósł uwag”.

„Dopóki nie mamy w tej sprawie jednoznacznego porozumienia, nie możemy sięgać po środki unijne. Każdy tydzień opóźnienia powoduje, że potem może zabraknąć czasu na realizację projektów" - powiedział PAP zastępca prezydenta Bydgoszczy Łukasz Niedźwiecki.

"Terminy, które są nienegocjowalne to koniec roku 2017, kiedy trzeba będzie wykazać się wydatkowaniem środków unijnych, a na koniec roku 2018 – już konkretnymi efektami inwestycji. Przeciąganie dyskusji może spowodować, że tych pieniędzy po prostu nie dostaniemy, bo nie będzie czasu na realizację przedsięwzięć” – podkreślił Niedźwiecki.

Jak dodał, ma na myśli pieniądze zarówno dla ZIT, jak i dla całego RPO Kujaw i Pomorza, ponieważ ZIT jako instytucja pośrednicząca i Kujawsko-Pomorski Urząd Marszałkowski w Toruniu jako instytucja zarządzająca RPO muszą równocześnie „poddać się audytowi zdolności do wydatkowania środków”. „To warunek, który trzeba spełnić, by móc potem wydatkować pieniądze z Unii” – zaznaczył Niedźwiecki.

Tymczasem, jak zauważył, według ustalonego z urzędem marszałkowskim harmonogramu prac nad RPO, ogłoszenie pierwszego naboru wniosków na konkursy w ramach środków unijnych, miało się odbyć w czerwcu.

„Ten termin jest już nierealny. Realny stanie się dopiero wtedy, gdy będziemy wiedzieli, kiedy zostanie podpisane porozumienie ZIT. W harmonogramie zakładaliśmy, że nastąpi to do końca kwietnia, ale w obecnej sytuacji – z pewnością nie. W stosunku do założeń harmonogramu jesteśmy więc opóźnieni co najmniej o miesiąc” – mówił Niedźwiecki.

Wiadomo już, że kolejnych posiedzeń KS ZIT dotyczących formy prawnej ZIT nie będzie. Ustalenia w tej sprawie mają zapaść między dwoma prezydentami.

Województwo kujawsko-pomorskie na funkcjonowanie ZIT ma otrzymać około 166 mln euro. (PAP)