W miniony piątek w mieście została poturbowana przez zamaskowanych napastników romska kobieta z dziećmi. W odwecie Romowie, także spoza Andrychowa, pobili dwóch młodych mieszkańców. Ci trafili do szpitala. Z kolei w poniedziałek, zdaniem Romów, "nacjonaliści" zaatakowali ich mieszkania.

„Nie ma znaczenia, jakiej narodowości jest osoba, która łamie prawo. Nie będziemy tolerowali takich zachowań. (…) Prawo będzie egzekwowane, a jego łamanie surowo karane” - powiedział w środę PAP burmistrz po spotkaniu z przedstawicielami policji, straży miejskiej oraz społeczności romskiej.

Samorządowiec zapowiedział, że do końca roku miejski monitoring zostanie rozszerzony z 15 do 25 kamer. Zostanie też unowocześniony. Wzmożone będą kontrole osób przyjezdnych. Jak powiedział, w mieście pojawiły się ostatnio samochody z obcymi numerami rejestracyjnymi, którymi przyjechali Romowie spoza Andrychowa.

Burmistrz spotkał się także z grupą mieszkańców i kibicami lokalnego klubu Beskid, którzy na portalu społecznościowym zapowiadali przeprowadzenie pokojowej manifestacji pod hasłem „Stop romskiej bezkarności”. Apelował o spokój i prosił, by wszelkie przypadki łamania prawa były zgłaszane policji.

Jak poinformował w środę rzecznik wadowickiej policji Andrzej Cholewa, policja otrzymała już zapisy monitoringu z poszczególnych zajść. Bada wszystkie okoliczności. W rękach policji jest jeden z mieszkańców, który wprawdzie został zatrzymany w związku z inną sprawą, ale jest podejrzewany, iż mógł uczestniczyć także w jednym z zajść.

Z apelem do dziennikarzy, by nie podsycali atmosfery, wystąpił w środę szef Stowarzyszenia Romów w Polsce Roman Kwiatkowski. Według niego informacje w mediach nie skupiają się na chuligańskim aspekcie zajść, lecz na pochodzeniu uczestników. „Powstaje polaryzacja i podział na +my+ i +oni+. Relacjonowanie wydarzeń z podkreśleniem różnic etnicznych wzmaga falę nienawiści” – podkreślił.

Jak zaznaczył, każdy kto popełni przestępstwo, powinien za nie odpowiedzieć, niezależnie od pochodzenia etnicznego. Zaapelował, by dziennikarze traktowali sytuację „w kategoriach przestępstwa, konfliktu sąsiedzkiego, rozboju, w którym uczestniczyli obywatele polscy”.

Kwiatkowski dodał, że Stowarzyszenie powiadomiło prokuraturę o nacechowanych nienawiścią komentarzach pod artykułami opublikowanymi w internecie.

Rzecznik małopolskiego urzędu wojewódzkiego Jan Brodowski poinformował w środę, że w stałym kontakcie z burmistrzem miasta jest wojewoda Jerzy Miller. „Mając na uwadze całościowe podejście do sytuacji w Andrychowie, oddajemy samorządowi pole do działania, które jest podejmowane. Czekamy na rezultaty” – powiedział. We wtorek o zapewnienie bezpieczeństwa Romom w Andrychowie apelował do wojewody Roman Kwiatkowski.

Podobne zdarzenia miały miejsce w Andrychowie jesienią ubiegłego roku. Po pobiciu dziecka przez niewiele od niego starszego Roma na portalu społecznościowym Facebook powstał profil "Antyromski Ruch Andrychowski". Szybko zyskiwał fanów. Administrator portalu zamknął go ze względu na zarzut szerzenia rasizmu i nienawiści. Powstał kolejny: "Nie dla Romów w Andrychowie". Także został zamknięty. Napięta sytuacja została wówczas rozładowana.

Romowie w Polsce mają status mniejszości etnicznej. Ich liczebność szacowana jest na 20-30 tys. Społeczność romska w 21-tys. Andrychowie liczy około 100 osób. (PAP)