Według wstępnych danych agencji sondażowych, opracowanych na podstawie exit polls, do 10 merów z ramienia GERB wybranych w pierwszej turze dołączy co najmniej kolejnych pięciu. GERB będzie rządził w ponad połowie dużych miast będących ośrodkami 28 regionów, w tym w Sofii, Burgas i Warnie.

Zrzeszający turecką mniejszość Ruch na rzecz Praw i Swobód (DPS) utrzymał swój tradycyjny bastion, miasto Kyrdżali na południowym wschodzie kraju. Bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP) utraciła kilka miast, uważanych od dwóch dekad za „czerwone”, i zachowa najwyżej trzy stanowiska merów. Jej radni nie mają większości w żadnym z dużych miast.

Centroprawicowy Blok Reformatorski (RB), który jest członkiem rządzącej koalicji, odnotował jedno znaczące zwycięstwo w Plewenie. Blok ma jeszcze dwóch merów, którzy rządzą od lat, stracił jednak miasto Chaskowo.

Frekwencja w drugiej turze była stosunkowo niska, poniżej 40 proc.

Obecne wybory według obserwatorów charakteryzowały się największą liczbą naruszeń, nieważnych głosów i kłopotów organizacyjnych od 1990 r. Jedną z przyczyn było przeprowadzenie jednocześnie pierwszej tury wyborów samorządowych i referendum w sprawie głosowania drogą elektroniczną. Organizacja według wszystkich sił politycznych i obserwatorów była fatalna. Doszło nawet do bezprecedensowej zmiany przewodniczącej sofijskiej komisji wyborczej między pierwszą a drugą turą.

Profesor matematyki Michaił Konstantinow, szef firmy obliczającej wyniki głosowania, powiedział, że w pierwszej turze prawie połowa protokołów zawierała podstawowe błędy. Było dużo sygnałów o fałszowaniu protokołów, prokuratura wszczęła 164 dochodzeń wstępnych. Ok. 14 proc. głosów było nieważnych.

Według analityków zwycięstwo GERB nie oznacza jednak, że może on rządzić samodzielnie. Ma on około 30-35 proc. głosów i potrzebuje koalicji. Dużym problemem dla GERB, jak i dla innych sił politycznych, jest niska frekwencja - komentował w niedzielę w telewizji publicznej politolog Antoni Todorow.

W referendum w sprawie głosowania drogą elektroniczną większość uczestników opowiedziało się za taką możliwością, lecz wyniki plebiscytu nie są wiążące i sprawa ma być skierowana do parlamentu.

(PAP)