Na początku br. torysi, liberałowie i laburzyści zaproponowali przyjęcie Karty Królewskiej (taki dokument statutowej rangi mają m.in. placówka kulturalna British Council i publiczny nadawca BBC), przewidującej ustanowienie niezależnego regulatora, który byłby uprawniony do wymierzania gazetom grzywny do 1 mln funtów oraz wymagania niezwłocznych sprostowań i przeprosin.

Proponowana Karta zakłada bezpłatny arbitraż dla ofiar drapieżnego dziennikarstwa i szybsze rozpatrywanie skarg. Z chwilą przyjęcia dokument mógłby zostać zmieniony tylko większością dwóch trzecich głosów w obu izbach parlamentu. Byłaby to zasadnicza zmiana, ponieważ w Wielkiej Brytanii nie było dotychczas ustawowych regulacji prasy.

Propozycje te nie zostały jeszcze poddane pod głosowanie w parlamencie.

Wydawcy uważają, że rozwiązania proponowane przez polityków nie sprawdzą się w praktyce. Proponują alternatywę w postaci panelu ds. regulacji prasy złożonego z ludzi z doświadczeniem w mediach, działającego poza parlamentem. Panel mógłby domagać się od tytułów prasowych sprostowań, ale nie mógłby ustalać kierunku, w którym mają iść.

Oficjalnie Tajna Rada Królewska (Privy Council) ma się ustosunkować do branżowych propozycji (z których wyłamały się dzienniki "Financial Times", "Guardian" i "Independent") dopiero w środę, ale - jak podano w programie BBC Newsnight - jest to formalność, ponieważ najważniejsza z podkomisji w tym gremium uznała je za "wadliwe".

Na dalszym etapie Tajna Rada Królewska - gremium złożone z wysokich rangą członków parlamentu, rządu, Kościoła anglikańskiego i sądownictwa - przeanalizuje propozycje polityków i ustosunkuje się do nich z końcem października. Jeśli do tego czasu nie wyłoni się kompromis, to wydawcy grożą zaskarżeniem rządu w trybie nadzoru sądowego pod zarzutem nierespektowania wolności słowa. Spór mógłby wówczas nie zakończyć się przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się prawdopodobnie w maju 2015 r.

Sędzia lord Leveson, kierujący publicznym dochodzeniem w związku z włamywaniem się przez tabloidy do skrzynek głosowych w telefonach ofiar przestępstw i znanych osób, w raporcie z listopada 2012 r. uznał, że "prasa dokonała spustoszeń w życiu niewinnych ludzi".

Zalecił parlamentowi powołanie nowego ciała dbającego o standardy w prasie i przyjęcie nowego kodeksu postępowania. Według lorda Levesona prasa musi regulować się sama, a rząd nie może jej mówić, co ma publikować. Proponowana nowa instytucja regulacyjna zajęłaby miejsce zdyskredytowanej komisji rozpatrującej skargi na prasę (Press Complaints Commission - PCC).