Jak wskazał SN żołnierz ma obowiązek poddać się takiemu badaniu. W związku z tym odmowa podjęcia dochodzenia w takiej sprawie - która wywołała skierowanie zagadnienia prawnego - oparta była zdaniem SN "na błędnym rozumowaniu".

Sprawa została zainicjowana, gdy do Żandarmerii Wojskowej w Świnoujściu wpłynął wniosek dowódcy tamtejszej jednostki dotyczący jednego z marynarzy w sprawie m.in. odmowy wykonania rozkazu przełożonego dyscyplinarnego, dotyczącego poddania się badaniom koniecznym do ustalenia zawartości alkoholu w organizmie żołnierza. W czerwcu zeszłego roku odmówiono wszczęcia dochodzenia w tej sprawie.

Prokurator wojskowy uznał wtedy, że zachowanie żołnierza "polegało jedynie na odmowie wykonania obowiązku poddania się badaniu na zawartość alkoholu, a polecenie przełożonego nie stanowiło rozkazu w rozumieniu Kodeksu karnego", ponadto interpretacja przepisów Ustawy o dyscyplinie wojskowej "upoważnia do stwierdzenia, iż żołnierzowi przysługuje prawo do odmowy poddania się temu badaniu". Zażalenie na to postanowienie do sądu wojskowego wniósł dowódca jednostki, a sąd skierował do SN zagadnienie prawne.

Izba Wojskowa SN odmówiła wydania uchwały w tej sprawie. Jak wskazał sędzia Marek Pietruszyński przepisy dotyczące tych kwestii zawarte w Kodeksie karnym i Ustawie o dyscyplinie wojskowej "są skonstruowane w sposób prawidłowy i jasny".

"Ta odmowa uchwały jest zasadna chociażby z tego punktu widzenia, że sąd odwoławczy przedstawiając to zagadnienie prawne, na wstępie swoich rozważań stwierdził, że jego zdaniem nie budzi wątpliwości kwestia, iż (...) wydane przez przełożonego dyscyplinarnego polecenie poddania się przez żołnierza badaniom na określenie zawartości alkoholu w organizmie jest rozkazem w rozumieniu Kodeksu karnego" - zaznaczył.

Jak dodał, "skoro w tym elemencie sąd odwoławczy nie miał wątpliwości" oraz dokonana przez SN analiza przepisów "wskazuje również, że tych wątpliwości być nie powinno", nie było podstaw do podjęcia uchwały, gdyż nie zachodziła potrzeba dokonania wykładni prawa.

SN przyznał, że według zapisu Ustawy o dyscyplinie wojskowej "odmowa żołnierza poddania się badaniom lub uniemożliwienie ich przeprowadzenia nie wyłącza zastosowania środków zapobiegawczych". "Błędne jest jednak stwierdzenie zawarte w decyzji o niepodjęciu dochodzenia, iż z tego przepisu przysługuje żołnierzowi prawo do odmowy poddania się badaniu" - ocenił SN.

"Z treści tego przepisu wynika jedynie sposób reakcji przełożonego na wypadek, kiedy żołnierz odmówi poddania się temu poleceniu, a więc mimo tego, że nie został zbadany na obecność alkoholu, można wobec niego zastosować zapobiegawczy środek dyscyplinarny, a zawartość alkoholu w jego organizmie ustalać w drodze innych dowodów" - powiedział sędzia.

SN dodał też, że wprawdzie zgodnie z przepisami żołnierzowi przysługuje prawo do zażalenia na polecenie poddania się badaniu. "Wniesienie zażalenia w niczym nie wstrzymuje wykonania polecenia, które podlega natychmiastowemu wykonaniu. (...) Przyznanie żołnierzowi prawa do wniesienia zażalenia nie odbiera temu poleceniu cech rozkazu" - ocenił SN.

Zgodnie z Kodeksem karnym "rozkazem jest polecenie określonego działania lub zaniechania wydane służbowo żołnierzowi przez przełożonego lub uprawnionego żołnierza starszego stopniem". "Żołnierz, który nie wykonuje lub odmawia wykonania rozkazu albo wykonuje rozkaz niezgodnie z jego treścią, podlega karze aresztu wojskowego albo pozbawienia wolności do lat trzech" - głosi kodeks.

Marcin Jabłoński (PAP)