- Jestem do pewnego stopnia konserwatystą prawnym, ale cierpię, gdy myślę, czy rzeczywiście istnieje uzasadnienie dla traktowania pijanych rowerzystów jako sprawców przestępstw z art. 178a kodeksu karnego, mówi w wywiadzie Seremet. - To są olbrzymie koszty w skali kraju. Koszty ścigania i koszty odbywania kary, bo to dotyczy 4,5-5 tys. ludzi.
Patrząc przez pryzmat ekonomii, to jest rozrzutność, bo ci ludzie, niestety, wracają do przestępstwa.(...) - Może więc trzeba pomyśleć nad taką redakcją przepisu, żeby pijani rowerzyści nie byli bezkarni, ale żeby ścigać ich tylko wtedy, gdy ich jazda rzeczywiście stworzyła zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Seremet dodał, że wspomniany przepis zaburza jego ocenę funkcjonowania i efektywności pracy niektórych prokuratur. Bo są takie, w których sprawy pijanych kierowców stanowią 25 proc. wszystkich spraw. (PAP)