Rzecznik apelował do środowiska sędziów, by zabierali głos w nagłaśnianych przez media sprawach zabierania dzieci z domu rodzinnego. Jak wyjaśniał, w wielu z nich podawane są nieprawdziwe powody sądowej decyzji o umieszczaniu dzieci w pieczy zastępczej. "Od środka okazuje się, że jest zupełnie inaczej, że to nie bieda jest powodem zabrania dziecka z domu" - mówił.

"To ubóstwo czasami współistniało, ale przed nim było skrajne zaniedbanie, uzależnienia, przemoc. Były takie rzeczy, które zagrażały życiu dzieci i nie wyobrażam sobie, by sędzia podjął inną decyzję, bo musiałby się potem zmierzyć z faktem, że nie zabezpieczył dziecka w porę i doszło do sytuacji tragicznej" - mówił Michalak.

Czytaj: MS: nie będzie już zabierania dzieci z powodu biedy>>

Dodał, że trzeba mówić o prawdziwych powodach pozbawiania rodziców praw rodzicielskich, ale zważać na dane osobowe, wrażliwe - by ludzie nie bali się wymiaru sprawiedliwości i pomocy społecznej.

Michalak odniósł się również do ostatnich publikacji na temat bicia dzieci. Jak mówił, czasami się neguje podmiotowość dziecięcą i przekonuje, że bicie jest dla dobra dziecka, a nie przeciw niemu. "Warto wyraźnie stanąć po stronie dzieci, ich podmiotowości, przypomnieć, że są ludźmi (...). Kary cielesne są tym, co upokarza, co jest niewłaściwe w systemie wychowawczym" - podkreślał. Prosił sędziów rodzinnych, by zajęli stanowcze stanowisko w tej sprawie.

Sędzia Sądu Okręgowego w Kaliszu prof. Henryk Haak powiedział PAP, że bieda zdecydowanie nie jest przesłanką, z powodu której rodzinie zabiera się dziecko. "Praktyka to potwierdza. To jest współprzyczyna, bo obok jest np. alkoholizm w rodzinie. Jeżeli mamy do czynienia tylko z pewną niewydolnością rodziców, np. matki, która chce jak najlepiej, ale nie potrafi, to od tego powinien być sąd, który udzieli pomocy i ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej" – dodał.

"Bieda to jest pewien sygnał, że tym bardziej należy tym ludziom pomóc" – podkreślił prof. Haak.

Jak dodał, także przysłowiowy klaps nie jest uzasadnioną przyczyną do ingerencji i do tego, by dziecko wyrwać ze środowiska rodzinnego. "To może uzasadniać skorzystanie z form pomocy rodzinie albo – w uzasadnionym, określonym wypadku - wprowadzenie nadzoru kuratora po to, by za tydzień, za dwa nie okazało się, że ten klaps jest systematyczny" – powiedział.

Dowiedz się więcej z książki
Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Komentarz
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

Sędzia Sądu Rejonowego w Jaworze Katarzyna Kościów-Kowalczyk na pytanie, dlaczego do mediów często trafiają informacje, że dziecko odebrano rodzinie z błahej przyczyny powiedziała, że często wynika to z tego, iż sędziowie nie mogą opowiadać publicznie o życiu rodzin, w sprawach których orzekają. "Nawet w uzasadnieniu decyzji trudno jest dokładne opisywać krzywdy, jakich dziecko doznało, bo wiemy, że to postanowienie idzie w świat. Sędziowie stają przed takim dylematem, czy wrzucić tam te wszystkie mocne argumenty, które potem niestety będą żyły własnym życiem, czy nie. Szczególnie w małych miejscowościach takie informacje rozchodzą się lotem błyskawicy" – zauważyła.

Kościów-Kowalczyk podkreśliła, że podstawą decyzji sędziego o odebraniu dziecka rodzinie nie może być błaha przyczyna. "To zawsze jest bardzo złożony proces decyzyjny. Mamy informacje jako sędziowie z kilku źródeł. Nie opieramy się tylko na np. informacji kuratora, bardzo rzadko tak jest. Zazwyczaj już jest jakaś informacja ze strony opieki społecznej, z centrum pomocy rodzinie, jest Niebieska Karta. Nie zdarza się tak, żeby błaha przyczyna wystarczyła, by umieścić dziecko w pieczy zastępczej" – podkreśliła.

Kongres Sędziów Rodzinnych poświęcony jest aktualnym problemom i wyzwaniom stojącym przed sądownictwem rodzinnym; w ciągu czterech dni sędziowie rozmawiać będą m.in. o problemach pieczy zastępczej, mediacjach w szkole w przypadkach przemocy rówieśniczej, uprowadzeniach rodzicielskich.

Z Zakopanego Bożena Ławnicka (PAP)