Resort argumentuje, że wychowane poza granicami kraju bardzo szybko tracą związki z jego kulturą i językiem. I tylko od wrażliwości nowych rodziców zależy, jak silnie i jak długo podtrzymywana będzie ich więź emocjonalna z Polską.

"Będziemy z determinacją dążyć do tego, by dzieci, które mają być adoptowane, znajdowały rodziców tu, na miejscu" - zapowiada minister Elżbieta Rafalska.

Nie można wprowadzić zupełnego zakazu zagranicznych adopcji, bo jest to sprzeczne z konwencją haską o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego. Resort - jak pisze "DGP" - zamierza zatem przejąć większą kontrolę nad tym procesem i robić wszystko, by nie wysyłać za granicę polskich obywateli.

Ministerstwo planuje docelowo zmniejszyć z trzech do jednego liczbę ośrodków mających prawo do przeprowadzania zagranicznych adopcji polskich dzieci.

Jak argumentuje, adopcja międzynarodowa to relikt, od którego większość państw już odchodzi. Dodatkowym powodem podjętych kroków, jak dowiedział się "DGP", była konkretna historia. MRPiPS otrzymało informację o dramatycznych losach dziewczynki adoptowanej poza granicami Polski. (PAP)