Decyzja zapadła na poniedziałkowym posiedzeniu Rady. "Wysłuchaliśmy sprawozdania, które przedłożył zespół badający sprawę, wysłuchaliśmy prokuratora Andrzeja Seremeta i jego wniosek poddaliśmy pod głosowanie. 16 członków Rady było za wyrażeniem zgody na odwołanie prok. Habało z funkcji przed upływem kadencji, jedna osoba była przeciw" - powiedział Zalewski. Przypomniał, że wcześniej Rada zapoznała się także z argumentacją prok. Habało.
Czytaj: Seremet chce odwołania prokurator apelacyjnej z Rzeszowa>>>

Decyzja o pozbawieniu prokuratora funkcji należy do Prokuratora Generalnego. "Nasza zgoda jest warunkiem koniecznym do jej podjęcia" - wyjaśnił Zalewski. Nigdy wcześniej prokurator generalny nie wszczynał procedury odwołania prokuratora tak wysokiego szczebla. Prawo mówi, że kierującego prokuraturą rejonową, okręgową lub apelacyjną przed upływem kadencji odwołać można jedynie za zgodą KRP.

Seremet zwrócił się do Rady o odwołanie prok. Habało, bo jego zdaniem nieprawidłowo wypełniania ona obowiązki szefa prokuratury apelacyjnej (od zeszłego roku jest ona zawieszona w czynnościach służbowych). Nieoficjalnie przyznawano, że wniosek wiąże się z prowadzonym w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie śledztwem dotyczącym korupcji i powoływania się na wpływy w instytucjach przez biznesmenów z Podkarpacia. W toku śledztwa funkcjonariusze CBA przeszukali jej gabinet - nie ujawniono wyników przeszukania.

"Decyzja o odwołaniu pani prokurator z funkcji w zasadzie już zapadła, ale formalnie zostanie podjęta, gdy wpłynie do nas dokument z Krajowej Rady Prokuratury" - powiedział PAP Maciej Kujawski z PG.

W styczniu prokuratorski sąd dyscyplinarny wszczął postępowanie dyscyplinarne w sprawie prok. Habało (nie postawiono jej dotąd zarzutów dyscyplinarnych). Funkcję szefowej rzeszowskiej prokuratury apelacyjnej pełni od 2007 r., gdy otrzymała nominację z rąk ówczesnego ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Zarzuty w śledztwie dotyczącym tzw. afery podkarpackiej postawiono pięciu osobom. Dotyczą one tzw. płatnej protekcji (czyli powoływania się na wpływy w instytucjach publicznych i obietnicy załatwienia w niej sprawy w zamian za korzyść osobistą lub majątkową) i podżegania osoby publicznej do przyjęcia łapówki. Badane są "zdarzenia o charakterze korupcyjnym związanym z działalnością przedstawicieli spółki Maante z siedzibą w Leżajsku". Korzyścią majątkową miały być m.in. pieniądze i kilogramowa sztabka złota wartości blisko 130 tys. zł.

W wyniku działań CBA latem zeszłego roku na Podkarpaciu zatrzymano i przedstawiono zarzuty korupcji oraz powoływania się na wpływy przedsiębiorcom z paliwowej spółki Maante. Jak podawała prokuratura, przyznali się oni do zarzuconych im czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia o procederze, wskazując m.in. na utrzymywanie relacji o takim charakterze z prokuratorem apelacyjnym w Rzeszowie i jednym z byłych prokuratorów tej jednostki. W połowie sierpnia 2014 r. prokuratura postawiła funkcjonariuszowi publicznemu zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa, za co grozi kara od roku do 10 lat więzienia. Jak podawały media, podejrzanym jest dyrektor regionalny Lasów Państwowych w Krośnie Edward B. Jeden z biznesmenów miał go nakłaniać "do przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa", za co sam miał przyjąć 20 tys. zł.

To właśnie w ramach weryfikowania wyjaśnień podejrzanych prokuratura i CBA podjęły działania polegające m.in. na żądaniu wydania określonych przedmiotów oraz przeszukaniu pomieszczeń należących m.in. do osób publicznych - w tym pomieszczeń posła Jana Burego (PSL), wiceministra infrastruktury i posła PO Zbigniewa Rynasiewicza, prokurator apelacyjnej z Rzeszowa Anny Habało, dwóch byłych rzeszowskich prokuratorów, a także b. szefa rzeszowskiej delegatury UOP i u ks. płk. Roberta Mokrzyckiego z kurii biskupa polowego (ksiądz został zawieszony w czynnościach przez biskupa Józefa Guzdka, a po wyjaśnieniu sprawy wrócił do sprawowania posługi kapłańskiej). (PAP)