Jak mówił, "nic mu nie wiadomo", by przyjęcie przez Sejm obecnej kadencji projektu zmian w konstytucji jego autorstwa - dotyczącego relacji UE-Polska - miał zablokować premier Donald Tusk.
Komorowski podkreślił, że nie zamierza wnosić do Sejmu tych samych projektów jedynie w imię zrobienia dobrego wrażenia. "Zamierzam natomiast wykonać pracę sprawdzającą, czy jest klimat i wola polityczna, zbudowania wokół zmian w konstytucji choćby nawet ograniczonego pola kompromisu między partiami w parlamencie już po wyborach" - powiedział.
"Jeśli serio myśli się na przyszłość o jakiejkolwiek zmianie w konstytucji, to należy podtrzymywać myślenie w kategoriach kompromisu politycznego. Jestem tym zainteresowany" - podkreślił prezydent.
Jak zapowiedział, najpierw przyjrzy się, jaki będzie wynik wyborczy, a potem będzie próbował namówić poszczególne ugrupowania do tego, aby kontynuować prace nad zmianami w konstytucji. "Według mnie są one Polsce bardzo potrzebne. Jeśli serio chcemy traktować nasze deklaracje, że Polska chce być liderem postępu w zakresie poszerzenia obszaru integrującej się Europy i pogłębiania procesu integracji europejskiej, zawsze warto najpierw spojrzeć na siebie" - powiedział Komorowski.
Na pytanie, czy widzi potrzebę innych zmian w konstytucji przyznał, że jest kilka takich obszarów. "Wspomnę choćby ostatnie zawirowania wokół udziału członka Rady Polityki Pieniężnej w debacie politycznej, które skłaniałyby do tego, by nie było w przyszłości pokus do naruszania zasady nieangażowania się w działania polityczne" - zaznaczył Komorowski.(PAP)