Minęły ponad dwa miesiące odkąd objęła pani stanowisko szefowej MSW. Jak pani ocenia pracę resortu? Konieczne są jakieś zmiany? Będą zmiany kadrowe?
Teresa Piotrowska: Nie przewiduję żadnych zmian na stanowiskach wiceministrów, bo skoro coś dobrze funkcjonuje, to szkoda to psuć. Po dwóch miesiącach pracy nie mam zastrzeżeń do pracy ministerstwa.

A jeśli chodzi o służby?
Generalnie oceniam je pozytywnie, nie mam większych zastrzeżeń do poszczególnych komendantów czy to policji, PSP, SG czy BOR. Oczywiście trzeba pamiętać, że każda z tych formacji to są ludzie, którzy wykonują poszczególne zadania. Błędy się zdarzają, wszędzie, również w tych służbach.

Czytaj: NIK: obecne prawo ogranicza nadzór nad służbami specjalnymi>>>

W Sejmie trwają prace nad przekazaniem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod nadzór MSW. Resort jest na to przygotowany? Jak Pani ocenia takie rozwiązanie?

Jesteśmy przygotowani, współpracujemy bardzo ściśle z panem pułkownikiem Łuczakiem (szef ABW Dariusz Łuczak - PAP). Odbyliśmy kilka spotkań dotyczących tej kwestii; zarówno ABW się do tego przygotowuje, jak i my. Uważam, że taka reforma, w której ABW - służba odpowiadająca za bezpieczeństwo wewnętrzne - podlegać będzie MSW, jest dobrym kierunkiem. Tak powinno być. Ani przez moment nie miałam żadnego problemu z tym, żeby powiedzieć, że ten punkt widzenia bardzo mi odpowiada. Rzeczywiście mogłoby to dopełnić całości, jeśli chodzi o system bezpieczeństwa wewnętrznego w Polsce. Oczekujemy na to, że ustawa wejdzie w życie i będziemy dobrze z ABW współpracować, tak jak do tej pory.

Obejmując stanowisko, mówiła pani, że jednym z priorytetów będzie poprawa bezpieczeństwa. Program Antyterrorystyczny się w to wpisuje?
Jest on ważny ze względu na globalną sytuację, ale też sytuację regionalną. Każdy kraj, również nasz, musi być przygotowany na różne zagrożenia, musi przećwiczyć wszelkiego rodzaju procedury współpracy poszczególnych służb w tym zakresie, i to się dzieje. Program jest nastawiony przede wszystkim na współdziałanie i współpracę poszczególnych służb, a także ich doposażenie w różnego rodzaju narzędzia np. urządzenia pirotechniczne, czy komunikacyjne. Ważnym elementem jest też budzenie świadomości obywatelskiej, społecznej na zagrożenia - z tytułu ewentualnych ataków terrorystycznych. Czyli w praktyce reagowanie na wszelkiego rodzaju porzucone pakunki, informacje, niepokojące sygnały.

Bezpieczeństwo miały też zwiększać rozwiązania związane z monitoringiem wizyjnym. Jest szansa na to, że w niedalekiej przyszłości będzie gotowy projekt ustawy?
Jest to wyjątkowo trudna materia. Jesteśmy w tej chwili przy drugiej wersji założeń do ustawy, bo do pierwszej napłynęło tak dużo uwag, że musieliśmy zacząć przygotowywać kolejne. Ten proces trwa, bo znowu do tych drugich założeń zgłoszono mnóstwo uwag.

Z czego to wynika, czego dotyczą uwagi?
Przepisy mają określić zasady, na jakich prowadzony będzie monitoring wizyjny oraz prawa osób, których wizerunki są rejestrowane lub przetwarzane w sposób umożliwiający identyfikację ich tożsamości. Dodatkowo należy określić uprawnienia organów publicznych do wglądu do zarejestrowanego obrazu. Trzeba to tak zapisać, tak uregulować, żeby nie narażać się na niekonstytucyjność projektu, na łamanie praw obywateli.

Rok 2015 jako termin przygotowania projektu jest realny? Bardzo byśmy chcieli, bo to już długo trwa. Ale przyznam, że jest to dla nas wyzwanie.

Premier Ewa Kopacz zapowiadała w expose, że jednym z wyzwań rządu będzie też poprawa bezpieczeństwa w szkołach, m.in. poprzez wprowadzenie w nich monitoringu.
Tak, zostaliśmy zobowiązani do przygotowania projektu. Warunkiem uzyskania dofinansowania na taki monitoring będzie jednak wniosek nie tylko samorządu, ale też dyrekcji szkoły i rodziców. Te trzy podmioty będą musiały wspólnie o to zawnioskować. Według mnie sam monitoring niczego jeszcze nie rozwiązuje. W wielu szkołach już takie rozwiązanie jest, w jednych pomaga, w innych wręcz przeciwnie.
Pomyśleliśmy także, że istotnym filarem jest również profilaktyka. Jednak nie profilaktyka w postaci nudnych prelekcji, lecz aktywna. Jestem pod wrażeniem tego, co prezentuje PaT (program Komendy Głównej Policji Profilaktyka a Ty, skierowany do dzieci i młodzieży - PAP), i chciałabym ten projekt przenieść na wszystkie województwa. Chciałabym, żeby w każdej komendzie wojewódzkiej policji była wyznaczona osoba, która będzie współpracować z poszczególnymi szkołami, kuratorium i zachęcać dzieci, młodzież, rodziców do aktywnego działania przeciw uzależnieniom czy przemocy.

Resort przesuwa o dwa miesiące, do 1 marca 2015 r., termin wprowadzenia nowych dowodów osobistych, czyli uruchomienia Systemu Rejestrów Państwowych. Z czego to wynika?
Jest to przedsięwzięcie wyjątkowe, można powiedzieć obrazowo, operacja na otwartym sercu. Musimy zachować wszystkie możliwe elementy ostrożności, żeby nic się niespodziewanego nie zdarzyło. Nie może być tak, że wyłączymy jeden system i włączymy drugi, nie mając w 100 proc. pewności, że wszystko zadziała.

System nie jest jeszcze gotowy?
Jest gotowy, ale cały czas go testujemy we współpracy z gminami. To jest dość newralgiczny moment, tuż po wyborach (samorządowych - PAP). Wiadomo, że te wydziały obywatelskie w poszczególnych gminach mają ogromną pracę do wykonania właśnie w związku z wyborami. Same gminy sugerowały nam - poprzez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego - że lepiej by było, gdyby wdrożenie systemu mogło nastąpić nieco później. Nie wszyscy pracownicy w gminach zostali przeszkoleni. Chcemy im w tym zakresie pomóc, chcemy do nich indywidualnie docierać. Jeśli to zrobimy, jeśli system zostanie wdrożony, będzie łatwiej i obywatelom, i urzędnikom.

Co to oznacza dla zwykłego obywatela?
Najważniejsze jest właśnie to, by po pierwszym stycznia 2015 r. obywatel nie odczuł niedogodności. Nie mogę dopuścić do tego, że obywatel, który 2 stycznia przyjdzie, by załatwić jakąkolwiek sprawę w urzędzie, jej nie załatwi, bo stary system został wyłączony, a nowy - odpukać - nie zadziałał. Stąd te dwa miesiące.

Rozmawiała Patrycja Rojek-Socha (PAP)