Debata zorganizowana w Warszawie przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia" oraz Stowarzyszenie Sędziów Sądów Rodzinnych w Polsce miała zainicjować dyskusję nad ewentualnymi zmianami w prawie i praktyce orzeczniczej oraz umożliwić sędziom skonfrontowanie ich doświadczeń ze spostrzeżeniami naukowców, kuratorów, psychologów sądowych i mediatorów.

Uczestnicy debaty wskazali m.in. na konieczność dopuszczenia składania kasacji w sprawach rodzinnych do Sądu Najwyższego. "Jednym z zadań ustawodawcy jest przywrócenie skargi kasacyjnej, tym bardziej, że rozpoznanie skarg w fazie przedsądowej będzie chroniło SN przed ewentualnym zalewem spraw rodzinnych" - mówił prof. Jacek Wierciński z Instytutu Prawa Cywilnego Uniwersytetu Warszawskiego.

Dodał, że "sama instytucja pytań prawnych jest niewystarczająca", bo skargi kasacyjne pozwoliłyby uwzględnić odrębności i subtelności spraw. "W ten sposób w dość szybkim czasie ukształtowałoby się znakomite orzecznictwo i znakomita pomoc dla sędziów liniowych w orzekaniu" - zaznaczył.

Obecnie z zakresu prawa rodzinnego, opiekuńczego i kurateli skarga kasacyjna przysługuje tylko w sprawach o przysposobienie oraz o podział majątku wspólnego po ustaniu wspólności majątkowej między małżonkami, chyba że wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa niż sto pięćdziesiąt tysięcy złotych.

Zdaniem uczestników debaty sądy nie powinny także obawiać się wysłuchiwać dziecka w sprawach o ustalenie kontaktów z rodzicami - a obecnie nadal takie wysłuchania zdarzają się zbyt rzadko.

"Proszę spróbować wysłuchać dziecko, dziecko nie gryzie (...) jeśli sąd nie czuje się na siłach, może się wesprzeć biegłym psychologiem. Ale trzeba podjąć to ryzyko, żeby zobaczyć, o kim się orzeka" - mówiła sędzia Dorota Trautman z Sądu Okręgowego w Warszawie. Dodała, że nie chodzi o to, aby wysłuchiwać trzylatków, czy pięciolatków, ale kiedy dziecko może już wyrazić swoje zdanie, to sąd musi to zdanie poznać.

Trautman wskazała także, że w sprawach o kontakty rozwiedzionych rodziców z dzieckiem nie ma idealnych orzeczeń. Dlatego jej zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest stosowanie w takich sprawach mediacji. "W tym przypadku rozumiem mediację jako realizację obowiązku porozumiewania się rodziców w sprawach dziecka" - powiedziała.

Także według prezes Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych Ewy Waszkiewicz mediacja ma do odegrania dużą rolę w sprawach dotyczących kontaktów z dzieckiem. "Wiele zależy od zmiany mentalności społeczeństwa i zrozumienia przez skłóconych rodziców, że porozumienie jest konieczne dla dziecka" - zaznaczyła.

"Mediacje oczywiście powinny być bezpłatne i pociągać za sobą obniżenie ewentualnych kosztów sądowych dla stron. Ustalenie planu wychowawczego i zasad kontaktów z dzieckiem niezależnie od skonfliktowania stron jest i tak niezbędne. Najlepiej więc, aby odbywało się to w warunkach mediacji" - dodała.

Uczestnicy debaty podkreślali, że w sprawach rodzinnych najważniejsze jest dobro dziecka, a oznacza ono m.in. możliwość kontaktów z obojgiem rodziców. "Elementem decydującym o orzeczeniu, któremu spośród rodziców powierzyć władzę rodzicielską nad dzieckiem, gdy ich kwalifikacje rodzicielskie nie różnią się znacząco, powinno być rozstrzygnięcie, który z rodziców z większym prawdopodobieństwem będzie dbał o kontakty dziecka z drugim rodzicem" - ocenił prof. Wierciński.(PAP)