Pytany w piątek w Radiu ZET o ewentualne zmiany w polityce demograficznej, minister powiedział, że "nie chce zabrać becikowego". Zaznaczył zarazem, że becikowe ani ulga prorodzinna nie spełniają funkcji, nie zachęcają do posiadania większej liczby dzieci.
"Wszystkie badania wskazują na to, że jeżeli chcemy, żeby ta ulga zachęcała ludzi do tego, żeby mieli więcej dzieci, to powinna być skoncentrowana na trzecim i następnych dzieciach. I myślę, że będzie trzeba - już w przyszłej kadencji - tak cały ten mechanizm przebudować, żeby on naprawdę dawał te efekty, jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów demograficznych" - dodał.
"Mamy pewne kwoty, które możemy na to wydać i chodzi o to, żeby te kwoty dawały maksymalny efekt. Będziemy to przygotowywali przez jakiś czas i myślę, że w przyszłej kadencji będziemy mogli wyjść z poważną propozycją, która działałaby tak, żeby ludzi zachęcić do tego, żeby mieli więcej dzieci" - powiedział. (PAP)