Pomysł marszałek Kopacz ma związek z niedawną debatą nad wnioskiem PiS o odwołanie ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stanisława Kalemby, podczas której Krzysztof Jurgiel (PiS) przez 6 godzin przedstawiał uzasadnienie wniosku. Po debacie kontynuowano rozpatrywanie kolejnych punktów porządku dziennego, obrady Sejmu przerwano o godz. 2.30 nad ranem.

Kopacz nie wykluczyła wtedy, że jeśli jest potrzeba tak długich, 6- czy 7-godzinnych wystąpień, jak Jurgiela, posiedzenia Sejmu mogłyby odbywać się co tydzień.

"Przed następnym posiedzeniu Prezydium Sejmu, a myślę, że będzie się to działo w przyszłym tygodniu, czyli w tygodniu niesejmowym, obiecaliśmy sobie w gronie prezydiantów omówić wszystkie sprawy, które w odczuciu Prezydium powinny się znaleźć w zmianach regulaminu Sejmu" - powiedziała we wtorek Kopacz.

Jak podkreśliła, po tym spotkaniu poprosi prawników sejmowych o złożenie stosownych projektów zmian w regulaminie Sejmu, uwzględniającą wprowadzenie cotygodniowych posiedzeń.

"Będą się o nie biła i będą o to walczyła, bo uważam, że to jest słuszne" - powiedziała marszałek Sejmu.

Jak przyznała, zdaje sobie sprawię, że w ten sposób nie zyska sympatii posłów, ale - zaznaczyła - dla tych, którzy oceniają pracę Sejmu będzie to zdecydowana korzyść, ze względu na obecność posłów na posiedzeniu i "wreszcie" przygotowanie merytoryczne posłów do debat.