W liście do Platiniego, udostępnionym mediom przez biuro prasowe S, Duda przypomniał, że właściciel sklepów Biedronka, portugalska Jeronimo Martins, jest jedną z firm, która włączyła się finansowo w organizację mistrzostw Europy w piłce nożnej w Polsce i na Ukrainie w 2012 r.

Z przykrością muszę Pana poinformować, że w naszym kraju sieć ta od dawna kojarzona jest z łamaniem praw pracowniczych i związkowych. Od kilku tygodni w sklepach Biedronka ma miejsce skandaliczny proceder nieprzedłużania pracownikom umów o pracę z powodu ich przynależności do NSZZ +Solidarność+ - największego związku zawodowego, od lat upominającego się o godne traktowanie pracowników handlu - czytamy w liście do szefa UEFA.

Duda zaznaczył, że pracę w ten sposób straciło już kilkadziesiąt osób. Byli dobrymi pracownikami, solidnie wywiązywali się ze swoich obowiązków, a ich jedyną +winą+ było to, że skorzystali z konstytucyjnego prawa do działalności związkowej - dodał.

Takie skandaliczne praktyki kładą się cieniem nie tylko na naszej krajowej federacji piłkarskiej, której Biedronka jest oficjalnym sponsorem, ale i na całych przygotowaniach do Euro 2012. Podobna sytuacja nie mogłaby mieć miejsca w krajach o ugruntowanej demokracji - ocenił w liście lider S.

W rozmowie z dziennikarzami Duda wyraził nadzieję, że Platini zajmie się tą sprawą. Sponsor takiej imprezy powinien być czysty i krystaliczny, a nie przekazywać pieniądze na EURO 2012 kosztem pracowników - to są takie +judaszowe srebrniki+ - powiedział.

Biuro prasowe Jeronimo Martins Dystrybucja (JMD) w komunikacie przesłanym PAP podkreśliło, że wszystkie decyzje podejmowane wobec pracowników są zgodne z obowiązującym prawem, a przynależność związkowa nie jest kryterium branym pod uwagę w momencie zawierania lub rozwiązywania umowy o pracę.

Przedstawiciele związku zawodowego Solidarność - według naszej wiedzy - odnoszą się do sytuacji, w której zwalnianie pracowników w ogóle nie miało miejsca. Mowa tu o sytuacji, w której umowy z niektórymi osobami, zatrudnionymi na czas określony, wygasły z dniem 31 grudnia 2010 r. W takiej sytuacji zarówno pracownik, jak i pracodawca mogą nie podejmować decyzji o zawarciu nowej umowy - wyjaśniło JMD.

W stanowisku podkreślono, że spółka jako pracodawca dla ponad 30 tys. pracowników podchodzi z wielką uwagą do dialogu z pracownikami, w tym ze związkami zawodowymi. Należy jednak podkreślić, że tylko dialog oparty na faktach służy obydwu stronom, a tym bardziej służy pracownikom - zaznaczono.

Zastrzegamy, że nasze stanowisko opiera się na wiedzy o treści listu przekazanej przez media. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że w sytuacji dalszego przekazywania przez przedstawicieli NSZZ Solidarność opinii publicznej informacji godzących w dobre imię naszej firmy, a nie znajdujących potwierdzenia w faktach, będziemy zmuszeni rozważyć podjęcie działań w celu ochrony tego imienia - głosi komunikat JMD.