Obecnie dane telekomunikacycje można wykorzystywać nawet w sprawach cywilnych, np. przy rozwodach. Przepisy nie regulują też, co robić z informacjami, które nie są przydatne w śledztwach, a pełnomocnik ds. ochrony danych osobowych działa tylko w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.
W poniedziałek Rządowe Centrum Legislacji opublikowało projekt założeń nowelizacji "niektórych ustaw, w związku z pozyskiwaniem i wykorzystywaniem danych telekomunikacyjnych". Przygotowało go Kolegium ds. Służb Specjalnych, działające przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak przewiduje dokument, należy zmienić przepisy 14 ustaw regulujących dostęp do billingów, informacji o abonentach oraz danych o lokalizacji telefonów komórkowych, a więc także ich właścicieli.
W instytucjach uprawnionych do przechowywania (retencji) danych telekomunikacyjnych mają zostać powałani pełnomocnicy ds. ochrony danych osobowych i telekomunikacyjnych. Obecnie dostęp do nich mają: policja, Straż Graniczna, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, CBA, Wywiad Skarbowy, Służba Celna, Żandarmeria Wojskowa, prokuratura i sądy.
Według Kolegium pełnomocnicy powinni mieć gwarancje nieusuwalności z pracy i funkcji bez zgody organu nadzorującego daną instytucję. Ich zadaniem ma być przedstawianie sprawozdań o stanie ochrony danych telekomunikacyjnych i danych osobowych, z uwzględnieniem informacji o wszelkich naruszeniach. Sprawozdania powinny trafiać także do komisji sejmowej, Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych i Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Pełnomocnicy mają mieć prawo do informacji o wszystkich przypadkach pozyskiwania i wykorzystywania danych telekomunikacyjnych. Otrzymają też kompetencje kontrolne, w tym prawo wglądu do wszelkich dokumentów i swobodnego wstępu do pomieszczeń. W razie stwierdzenia naruszeń pełnomocnik będzie miał obowiązek wyjaśnienia ich okoliczności oraz powiadomienia przełożonych, a w razie podejrzenia przestępstwa - powiadomienia prokuratury.
W porównaniu z obecnymi przepisami dostęp do danych retencyjnych zostanie ograniczony do ścigania przestępstw zagrożonych karą więzienia, której górna granica wynosi co najmniej 3 lata, oraz przestępstw popełnionych przy użyciu środków komunikacji elektronicznej.
Kolegium ds. Służb Specjalnych przewiduje wyjątek dla ścigania przestępstw celnych; umotywowano to ochroną interesów finansowych państwa, wysokimi grzywnami oraz "specyfiką postępowań w tych sprawach prowadzonych przez służby celne". Jednocześnie w przypadku innych przestępstw autorzy projektu dopuszczają przeprowadzenie przed sądem dowodów pozyskanych dzięki dostępowi do danych retencyjnych "tylko wówczas, gdy ustalenie określonej okoliczności faktycznej innymi dowodami będzie niemożliwe".
Według projektu zwiększony ma zostać nadzór prokuratury nad danymi telekomunikacyjnymi. Uprawnione instytucje, przekazując dowody prokuratorowi, mają być zobowiązane do poinformowania go o wszystkich przypadkach wystąpienia o dane retencyjne; prokurator w szczególności kontrolowałby podstawę faktyczną czynności.
Nowe przepisy miałyby też wprowadzić obowiązek "niezwłocznego niszczenia" danych, które "nie zawierają dowodów pozwalających na wszczęcie postępowania karnego, informacji mających znaczenie dla postępowania lub informacji istotnych dla bezpieczeństwa państwa".
Wszystkie podmioty uprawnione do zbierania danych retencyjnych musiałyby opracowywać zbiorcze statystyki i publikować je co roku do końca stycznia.
W opublikowanym w poniedziałek projekcie nie wspomina sie o skróceniu okresu przechowywania danych; obecnie wynosi on do dwóch lat, czyli maksymalnie tyle, na ile pozwala prawo europejskie (m.in. skrócenie tego czasu proponował w 2011 r. zespół działający przy Kolegium ds. Służb Specjalnych, którego sekretarzem był obecny szef MSW Jacek Cichocki). Propozycja, by ograniczyć okres retencji z 24 do 12 miesięcy, znalazła się jednak w projekcie nowego prawa telekomunikacyjnego, jaki na początku kwietnia przedstawiło Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji.
MAC nie wykluczał wówczas, że będzie rekomendował skrócenie go nawet do sześciu miesięcy. Minister Michał Boni mówił wtedy, że w maju projekt powinien trafić do parlamentu. Oceniał, że przyjęcie projektu prawa telekomunikacyjnego przez rząd powinno być uzupełnione informacją o założeniach do zmian przepisów dot. potrzeby obserwowania i analizowania billingów przez służby.
Według danych UKE w 2011 r. operatorzy telekomunikacyjni udostępnili organom dane retencyjne w ponad 1,85 mln przypadków.
W 2011 r. przepisy o billingach zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego rzecznik praw obywatelskich prof. Irena Lipowicz. RPO kwestionuje m.in., że ustawy nie regulują precyzyjnie celu gromadzenia danych telekomunikacyjnych oraz nie nakazują służbom niszczenia tych, które okażą się nieprzydatne. Termin sprawy przed TK nie został na razie wyznaczony. (PAP)