W krakowskiej prokuraturze toczą się w tej sprawie dwa niezależne śledztwa. Zarzuty udziału w wyłudzeniu kredytów na łączną kwotę ponad 21 mln zł usłyszały w nich już 163 osoby. Prokuratura zapowiada, że będą kolejni podejrzani.

Pierwsze śledztwo dotyczy procederu, zorganizowanego w latach 2007-2011 przez osoby z Pomorza. Inicjatorem był Jarosław W. i Andrzej S. W skład grupy, zdaniem prokuratury, wchodziło 20 osób. Z czasem grupy zmieniały się i pączkowały, a miejsce organizatorów zajęli Marek S., Waldemar W. i Marek W. (dwaj ostatni zatrzymani niedawno w Holandii).

Schemat działania grupy opierał się na trzech filarach. Pierwszy to zaufani ludzie w bankach, w tym odpowiedzialni za udzielanie kredytów i pożyczek gotówkowych klientom indywidualnym. Kolejny – to wyszukani na Pomorzu rzekomi kredytobiorcy, którzy byli przywożeni do Tarnowa i tam w jednym z hoteli przygotowywani do wizyty w banku – odpowiednio ubierani, instruowani.

Ostatnim ogniwem były dokumenty i pieczęcie firm, dzięki którym możliwe było wystawianie fałszywych zaświadczeń o zatrudnieniu i zarobkach. Były to dokumenty firm fikcyjnych, z podanym telefonem do organizatorów, którzy potwierdzali bankowcom dane o zatrudnieniu, lub firmy rzeczywiste, należące do osób współpracujących z organizatorami procederu.

Podstawieni kredytobiorcy, tzw. słupy, dzięki współpracującym bankowcom uzyskiwali kredyty lub pożyczki gotówkowe w maksymalnej wysokości, średnio 30-50 tys. zł. Całość gotówki oddawali jeszcze przed bankiem organizatorom. Dostawali za to kilkaset złotych, słyszeli jeszcze od organizatorów zapewnienia o spłacaniu przez nich kredytów i obietnice zatrudnienia przy budowie hotelu.

Według ustaleń prokuratury pieniądze przeznaczane były m.in. na kaucje dla aresztowanych członków grupy i pomnażanie własnego majątku, w tym np. kupno kutra.

Ze względu na ekonomikę procesową prokuratura kieruje do sądu kolejne akty oskarżenia, na razie skierowane głównie przeciwko tzw. słupom. Większość z oskarżonych ze skierowanych ostatnio 20 aktów oskarżenia przyznała się do winy i złożyła wniosek o wydanie wyroku bez przeprowadzania procesu.

W drugim śledztwie, dotyczącym podobnego działania innej grupy, zarzuty postawiono 33 osobom. Członkowie tej grupy próbowali reaktywować upadłe podmioty gospodarcze, by móc wydawać zaświadczenia o zatrudnieniu; chcieli także zainwestować wyłudzone pieniądze, kupując ośrodek wypoczynkowy w Bieszczadach. Ze względu na dobro toczącego się postępowania prokuratura nie podaje bliższych informacji o tej sprawie.

W obu sprawach prokuratura zastosowała zabezpieczenia majątku na kilka milionów złotych.

"Cała operacja nie byłaby możliwa na taką skalę, gdyby grupa ta nie miała swoich ludzi w bankach" – cytuje jednego ze śledczych "Gazeta w Krakowie".