Nadesłane plany budżetowe Komisja publikuje w internecie, ale odmawia jakichkolwiek komentarzy na ich temat. Kraje eurolandu czekały do ostatniej chwili z wypełnieniem tego obowiązku, który wynika ze wzmocnionych po kryzysie finansowym zasad koordynacji gospodarczej w strefie euro. Do późnego popołudnia w środę brakowało jeszcze planów większości państw.

"Nie będziemy komentować planów budżetowych, dopóki nie wydamy opinii na ich temat" - powiedział rzecznik KE ds. gospodarczych i walutowych Simon O'Connor. Na wydanie opinii KE ma czas do połowy listopada, ale jeśli uzna, że plany budżetowe jakichś krajów nie pozwolą na spełnienie wymogów dyscypliny finansowej zapisanych w Pakcie Stabilności i Wzrostu, to do końca października może poprosić o wprowadzenie poprawek.

W ubiegłym roku, kiedy to po raz pierwszy KE oceniała plany budżetowe krajów eurolandu, żaden budżet nie został zakwestionowany. Jednak tym razem testem dla skuteczności reguł koordynacji gospodarczej będzie przypadek Francji, a także Włoch. Rząd w Paryżu zakłada, że deficyt w przyszłym roku wyniesie 4,3 proc. PKB, chociaż KE nakazała zredukowanie go do poziomu 3 proc. Francja liczy na łagodniejsze traktowanie ze względu na "wyjątkowe okoliczności", czyli niemrawy wzrost gospodarczy (0,4 PKB w 2014 r. według danych MFW) i niską inflację. Z kolei włoski minister gospodarki Pier Carlo Padoan zapowiedział niedawno, że Włochy spóźnią się z osiągnięciem celu doprowadzenia budżetu strukturalnego do równowagi do 2017 r.

Media francuskie oceniają, że zgłoszenie przez Komisję zastrzeżeń do projektu budżetu drugiej gospodarki strefy euro będzie upokorzeniem. Za niespełnianie zaleceń dotyczących dyscypliny finansowej grożą sankcje finansowe, ale - według niektórych źródeł - UE będzie się starała uniknąć takiego scenariusza i szukać kompromisowego rozwiązania. "Jestem pewien, że Francja znajdzie rozwiązanie" - ocenił kilka dni temu w Luksemburgu niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble. (PAP)

awi/ aop/ mc/