W Radomiu – na wniosek rodziców – psychologowie przebadali ponad 1300 dzieci; tzw. odroczenia z powodu braku gotowości szkolnej otrzymało 661 dzieci.
„Głównymi przyczynami była niedojrzałość funkcji percepcyjno-motorycznych, które warunkują powodzenie w nauce pisania i czytania, słaba dojrzałość emocjonalno-motywacyjno-zadaniowa w stosunku do wieku i do podjęcia roli ucznia” – mówi dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1 w Radomiu, Grażyna Woźniak. Wiele z przebadanych dzieci miało też poważne wady wymowy.
Zdaniem Woźniak, gdyby dziecko z takimi problemami trafiło do szkoły, mogłoby mieć trudności nie tylko z nauką, ale także zaburzenia emocjonalne.

Elbanowski: odrzucenie wniosku ws. referendum to arogancja senatorów>>

„Skutkowałoby to np. złym zachowaniem, bo dziecko nie radziłoby sobie ze swoimi obowiązkami” – wyjaśnia Woźniak. „Jeśli zatem dziecko ma braki, stoimy na stanowisku, że lepiej będzie, jeśli po raz kolejny zostanie przygotowane do nauki w klasie pierwszej" – podkreśla Woźniak.
Według dyrektor wydziału edukacji w radomskim magistracie Anny Ostrowskiej, duża liczna odroczeń nie miała większego wpływu na zatrudnienie nauczycieli, chociaż - jak mówi dyrektorka – z początkiem roku szkolnego okazało się, że w związku z odroczeniami trzeba było utworzyć o ponad 30 oddziałów przedszkolnych więcej niż planowano jeszcze przed wakacjami. Z tego powodu – jak wyjaśnia Ostrowska – część nauczycieli mających uczyć w klasach pierwszych została przesunięta do oddziałów przedszkolnych.(PAP)

Co nas czeka we wrześniu? - kalendarium zmian w prawie oświatowym 2015/2016>>