W 2012 r. samorządy otrzymają ponad 270 mln zł dodatkowych środków na edukację mniejszości narodowych i etnicznych. To o prawie 20 proc. więcej niż w 2011 r. przy wzroście liczby uczniów o 7,5 proc. - poinformował w czwartek wiceszef MEN Mirosław Sielatycki, który na posiedzeniu sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych przedstawił informację MEN "na temat edukacji mniejszości narodowych i etnicznych, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii subwencji oświatowej".
W Polsce uczy się ok. 53 tys. uczniów objętych nauką języków mniejszości i języka regionalnego. Najwięcej pieniędzy trafia do samorządów, które finansują szkoły nauczające mniejszości: niemiecką - ponad 120 mln zł oraz kaszubską - prawie 100 mln zł. Najmniej pieniędzy w tym roku otrzymują samorządy z mniejszościami: ormiańską - 227 tys. zł i żydowską - 738 tys. zł.
 
Minister podkreślił, że wzrost finansowania edukacji uczniów, którzy są obywatelami Polski, ale mają inną niż polska narodowość, "wzrosła dość istotnie", zwłaszcza gdy porówna się z to z 2006 r. "Wówczas na edukację mniejszości wydano ok. 107 mln zł. Czyli od tamtego czasu mamy dwuipółkrotny wzrost. Zawdzięczamy to rozkwitowi szkolnictwa języka kaszubskiego jako regionalnego i rozwojowi szkolnictwa mniejszości niemieckiej" - powiedział Sielatycki.
 
Podczas posiedzenia posłowie omawiali mechanizmy finansowe związane z rozwojem edukacji mniejszości narodowych i etnicznych. Głównym problemem - zdaniem posłów - są przepisy, które nie sprzyjają rozwojowi tej edukacji. Chodzi o algorytm podziału subwencji oświatowej, z której finansowane są szkoły w Polsce (w 2012 r. to ponad 38 mld zł). Zgodnie z algorytmem więcej pieniędzy otrzymują te samorządy, które finansują szkoły, gdzie liczba uczniów mniejszości nie przekracza 84 - w podstawówkach i 42 - w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych. Jeżeli np. w gimnazjum jest już 43 uczniów mniejszości, to samorząd otrzymuje na taką szkołę mniejszą dotację. To powoduje, że samorządy nie są skłonne - jak argumentowali posłowie - rozwijać oświaty mniejszości narodowych i etnicznych.
Na czwartkowym posiedzeniu Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych ponadto skierowała do premiera Donalda Tuska dezyderat w sprawie "ograniczenia gospodarczego wykorzystania zasobów Puszczy Białowieskiej". Posłowie chcą, by w rządowych pracach dotyczących rozszerzania granic Białowieskiego Parku Narodowego "uwzględniono postulaty mieszkańców otaczających gmin".
Według władz samorządowych Hajnówki (woj. podlaskie), miasta leżącego tuż przy Puszczy Białowieskiej, zmiana granic parku spowoduje utratę ok. 700 miejsc pracy w samej Hajnówce, a całym powiecie - ponad 1000 miejsc pracy. (PAP)