Polski gimnazjalista miał problem np. z nietypowym ustawieniem odtwarzacza MP3, wirtualnym biletomatem czy mapą korków drogowych. Mimo komputeryzacji szkół, uczniowie wciąż mają problemy z wykorzystaniem nowych technologii.
- Te wyniki mnie martwią, bo świadczą o uczeniu zorientowanym na podstawę programową. Na zapamiętywanie, ile rzęsek ma orzęsek. W szkole jest mało zajęć, które pozwalają uczniom robić to, co lubią, co ich ciekawi. Dzieci nie uczą się z własnych doświadczeń, narzuca się im wcześnie akademicki model wykładów. Nowa podstawa programowa zachęca, by od takich metod odchodzić, ale w praktyce wygląda to różnie. - uważa prof. Stanisław Dylak, pedagog z UAM.
MEN zapewnia, że widzi problem - w 2009 r. zmieniło podstawę programową, zalecając szkołom akcentowanie w nauczaniu wykorzystywania wiedzy w praktyce; jest też rządowy program "Cyfrowa szkoła".
Umiejętności rozwiązywania nietypowych problemów nie nauczymy w 3 lata – zauważa Justyna Sedlak z MEN. Więcej>> (PAP/"Gazeta Wyborcza")

Polecamy: Marciniak: PISA to nie sprawdzian z zadań szkolnych