Jak poinformował zastępca prokuratora rejonowego Sławomir Korbelak, Józef G. został już przewieziony do Gorlic, gdzie m.in. zostanie przesłuchany.

Prokuratura zamierza postawić mężczyźnie zarzuty dotyczące składowania i magazynowania bez stosownych zezwoleń na terenie byłej rafinerii w Gorlicach 1,6 tys. ton odpadów i substancji chemicznych. Według ustaleń, są wśród nich substancje niebezpieczne, szkodliwe i łatwopalne.

Dodatkowo – zaznaczył prokurator – odpady te były składowane w warunkach, które powodowały narażenie środowiska oraz życia lub zdrowia życia na niebezpieczeństwo. "Składowano je tak, że przy niekorzystnych warunkach atmosferycznych mogło wystąpić niebezpieczeństwo rozszczelnienia i przedostania się substancji do środowiska" - poinformował prok. Korbelak.

Według niego, właścicielowi i prezesowi firmy z Gliwic grozi za to kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

W połowie sierpnia na terenie Rafinerii Glimar doszło do wycieku ok. 5 metrów sześc. nieznanej substancji chemicznej z jednego ze zbiorników do przechowywania paliwa. Wyciek zneutralizowały służby ratownicze. Nie doszło do skażenia pobliskiej rzeki Ropy, mimo że toksyczne odpady dostały się do zakładowej oczyszczalni ścieków.(PAP)