W poniedziałek w Katowicach samorządowcy, przedstawiciele rządu i instytucji ekologicznych rozmawiali o perspektywach kompleksowego rozwiązania tego problemu.

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚ) w Katowicach, który rocznie wydaje na projekty poprawiające jakość powietrza 150-170 mln zł, przygotowuje "Kompleksowy program likwidacji niskiej emisji na terenie konurbacji śląsko-dąbrowskiej", wart w sumie ponad 2 mld zł. Został on zgłoszony do tzw. Kontraktu Terytorialnego - w tej formule mają być realizowane ważne dla poszczególnych regionów przedsięwzięcia, przy wsparciu unijnych środków.

"Chcemy zastąpić pojedyncze, oderwane od siebie działania kompleksowym programem, polegającym nie tylko na dofinansowaniu wymiany źródeł ciepła na nieemisyjne, ale także na poprawie efektywności energetycznej, ograniczeniu ilości zużywanego paliwa, pełnej termomodernizacji obiektów, przyłączeniach kolejnych budynków do sieci ciepłowniczej czy szerokiemu wykorzystaniu odnawialnych źródeł energii" - powiedziała PAP prezes katowickiego WFOŚ Gabriela Lenartowicz.

Jej zdaniem, jeżeli uda się pozyskać środki na taki kompleksowy program, w perspektywie 2020 roku problem niskiej emisji w aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej powinien zostać wydatnie zmniejszony, choć trudno spodziewać się, że w ogóle zniknie w skali całego województwa.

W minionych sześciu latach ponad 70 gmin woj. śląskiego wdrożyło prawie 150 programów ograniczenia niskiej emisji. Mimo to w okresie grzewczym jakość powietrza w regionie wciąż jest zła. Jesienią i zimą służby ekologiczne niemal codziennie informują o przekroczeniach - nawet o kilkaset procent - dopuszczalnych norm stężenia pyłu w powietrzu w wielu miejscowościach. Często przekroczenia dotyczą także dobowych norm stężenia dwutlenku siarki. Tak jest na obszarach, gdzie szczególnie dotkliwa jest emisja, będąca efektem spalania węgla i śmieci w domowych kotłowniach i piecach.

Lenartowicz zapowiedziała, że poprawa jakości powietrza w regionie pozostanie priorytetem katowickiego funduszu. Specjalne programy, z których mogą korzystać osoby i instytucje w całej Polsce, uruchamia także Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚ). Jego prezes Małgorzata Skucha poinformowała, że w ramach swoich programów w różnych obszarach dotyczących niskoemisyjnej gospodarki fundusz udostępnił w sumie ok. 10 mld zł.

Środki dostępne są m.in. w programie Kawka, dofinansowującym "likwidację niskiej emisji, wspierającym wzrost efektywności energetycznej i rozwój rozproszonych odnawialnych źródeł energii". Jak powiedziała Skucha, w tym programie narodowy fundusz stawia do dyspozycji beneficjentów 400 mln zł, a drugie tyle dołożą fundusze wojewódzkie. To środki na programy poprawiające jakość powietrza w tych aglomeracjach, gdzie notowane są przekroczenia norm zanieczyszczeń, głównie pyłowych.

Z pieniędzy skorzystają podmioty wymienione w programach ochrony powietrza, przygotowywanych przez marszałków województw. Fundusze ekologiczne wspierają tworzenie tych programów swoimi środkami. Obecnie wiele takich programów jest aktualizowanych, aby wprowadzić do nich - zgodnie z prawem ochrony środowiska - wymogi unijnej dyrektywy o czystszym powietrzu dla Europy.

Najważniejsze elementy regionalnych programów mają być wdrożone do 2016 r. Środki z NFOŚ będą wydawane w formie dotacji, natomiast wojewódzkie fundusze ustalają własne kryteria i zasady; w założeniu środki z obu źródeł mają uzupełniać się. W zależności od zawartości programów ochrony powietrza, z pieniędzy będą mogły korzystać samorządy i instytucje, ale też osoby fizyczne, jeżeli np. istotnym elementem programu poprawiającego stan powietrza będzie podłączenie domów do sieci ciepłowniczej czy wymiana palenisk w budynkach.

Jednym z miejsc, gdzie normy zanieczyszczeń powietrza są bardzo często przekraczane, jest Rybnik na Śląsku. Niedawno jeden z mieszkańców tego miasta złożył do sądu precedensowy pozew. Zdzisław Kuczma domaga się od ministra środowiska zadośćuczynienia za naruszenie jego dóbr osobistych poprzez coroczne długotrwałe przekroczenia norm zapylenia w sezonie grzewczym. Powód wskazał m.in. na zaniechanie resortu, który nie wprowadził przepisów wykonawczych do unijnej dyrektywy o normach zanieczyszczeń.

Z niską emisją związany jest przede wszystkim tzw. pył zawieszony, czyli mieszanina cząstek stałych i ciekłych. Zawiera m.in. drobinki węgla (sadzy), substancje lotne: siarczany, azotany, chlorki, a także substancje toksyczne: wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, dioksyny i furany. Najbardziej narażone na drażniące działanie takiego pyłu są osoby cierpiące na choroby układu oddechowego i na niewydolność krążenia (szczególnie starsi i dzieci), a także wykonujące wysiłek fizyczny na wolnym powietrzu.

W minionych sześciu latach katowicki WFOŚ wydał na zadania związane z ochroną atmosfery ponad 1 mld zł, wspierając przedsięwzięcia warte w sumie prawie 1,7 mld zł. Środki te przeznaczono m.in. na budowę i modernizację źródeł ciepła, likwidację lokalnych źródeł i podłączenie obiektów do sieci cieplnej, wspieranie odnawialnych źródeł energii (na ten cel Fundusz przeznaczył blisko 90 mln zł w formie pożyczek i dotacji) oraz na realizację programów ograniczania niskiej emisji i termomodernizację budynków. Ponadto z Regionalnego Programu Operacyjnego Woj. Śląskiego na lata 2007-2013 przeznaczono na takie cele ponad 60 mln zł, czyli 4 proc. wartości całego programu.