Jak podkreśliła w trakcie otwarcia ośrodka wojewoda podkarpacki Małgorzata Chomycz-Śmigielska, laboratorium jest bardzo istotne dla wszystkich konsumentów. „Dokonując wyboru w sklepie mamy prawo świadomie podejmować decyzję czy kupujemy produkt modyfikowany genetycznie, czy nie” - tłumaczyła.

Przypomniała, że od stycznie 2013 r. w Polsce obowiązuje całkowity zakaz używania nasion modyfikowanych genetycznie (GMO). Dodała, że rzeszowskie laboratorium jest drugim w kraju, gdzie będzie badane, czy zakaz ten jest przestrzegany. Pierwsze centralne laboratorium Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN) znajduje się w Toruniu.

Czytaj: Prezydent podpisał nowelizację ustawy o GMO>>>

„Cieszę się, że laboratorium powstało w naszym regionie; to pokazuje, że mamy potencjał, mamy dobrze przygotowanych ludzi i umiemy to robić” - powiedziała wojewoda.

Wojewódzki Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Rzeszowie Błażej Borowiec podkreślił, że nowe laboratorium, które znajduje się na zewnętrznej granicy UE, będzie ją „zamykać" i chronić przed przenikaniem roślin GMO. „Musimy chronić naszą bioróżnorodność i uniemożliwiać, oczywiście w zgodzie z prawem, przenikanie tych wszystkich elementów, które mogłyby temu środowisku zagrozić” - powiedział Borowiec.

Zastępca Głównego Inspektora Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa Dariusz Wiraszka przyznał, że na razie rzeszowskie laboratorium będzie analizowało przede wszystkim nasiona kukurydzy. Dodał jednak, że w przyszłości będzie otrzymywało kolejne zadania. „Już teraz w rozmowach z innymi krajami, gdzie chcemy wysyłać naszą żywność, pojawiają się sugestie, że będą one chciały zaświadczeń w kierunku badań genetycznych. Czyli będziemy musieli potwierdzać, że nasze towary nie zawierają elementów modyfikowanych genetycznie. I tu jest kolejny obszar zadań dla tego laboratorium” - powiedział Wiraszka.

Rzeszowskie laboratorium składa się z pięciu pomieszczeń. Wyposażone jest m.in. zamrażarki, mikrowirówki, termomiksery i inny specjalistyczny sprzęt. Inwestycja kosztowała ponad 460 tys. zł, pieniądze pochodziły m.in. z rezerwy celowej wojewody podkarpackiego. (PAP)

  Prawo ochrony środowiska>>>