11 września 2017 r. Energa Obrót ogłosiła, że uznaje za nieważne 150 umów z farmami wiatrowymi na zakup zielonych certyfikatów, a zaprzestaje realizacji 22 z nich, jak to określił ówczesny prezes Energi Daniel Obajtek, "skrajnie niekorzystnych" i "niewypowiadalnych". Jednocześnie poinformowano o wszczęciu postępowań sądowych i arbitrażowych przeciw operatorom farm i finansujących ich budowę bankom w celu stwierdzenia nieważności tych umów w momencie zawarcia. Według Energi umowy prawdopodobnie są nieważne, bo zawarto je bez przetargów.

"Jeżeli chodzi o cztery podmioty, prowadzimy rozmowy ugodowe, w dwóch przypadkach są one bardzo zaawansowane. Chce nam się wierzyć, że rozwiązanie będzie w ciągu miesięcy. Wydaje nam się, że te rozmowy są prowadzone w dobrej atmosferze i dobrej wierze" - poinformował mec. Przemysław Maciak z reprezentującej w tych sprawach energetyczną spółkę kancelarii SMM Legal.

Jak podkreślił, cztery podmioty, z którymi prowadzone są rozmowy, reprezentują ok. 210 MW, czyli ok. połowy mocy wiatrowych w posiadaniu wszystkich 22 podmiotów, z którymi umowy przestały być realizowane. Mec. Maciak poinformował też, że ze strony grupy tych podmiotów złożono "co najmniej kilkanaście" wniosków o zabezpieczenie roszczeń, ale "90 proc. decyzji wydanych przez sądy" są dla Energi pozytywne, czyli oddalające te wnioski. W sześciu przypadkach złożono zażalenia na decyzje i sprawy są dalej w toku.

Trzy przypadki Energa skierowała do arbitrażu. Jak mówił mec. Maciak, pierwszych rozstrzygnięć w kwestii postępowań arbitrażowych można się spodziewać "w okolicach lipca". Wyjaśnił, że będą to "wstępne wyroki", które będą przesądzały kwestie prawne - czy mamy do czynienia z nieważnością umów czy nie. Pełnomocnik Energi poinformował również, że równolegle złożono 43 wnioski o zawezwanie do prób ugodowych. Chodzi o roszczenia Energi z tytułu nienależnego wzbogacenia adresatów wniosków i "tutaj nie doszło nigdzie do zawarcia ugody".(PAP)