Sprawa dofinansowania geotermii toruńskiej trwa od 2007 r., kiedy przyznano 27 mln zł dotacji fundacji "Lux Veritatis" o. Tadeusza Rydzyka na poszukiwania wód geotermalnych.

W połowie 2008 r. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wypowiedział jednak umowę na dofinansowanie, wskazując na liczne wątpliwości dot. prawidłowej realizacji umowy. Mimo cofnięcia dotacji, fundacja Lux Veritatis zdecydowała się na realizowanie przedsięwzięcia.

W 2009 roku ruszył proces cywilny, jaki fundacja wytoczyła NFOŚiGW, żądając 27 mln zł odszkodowania za wypowiedzenie umowy o dotację na wykonanie odwiertu geotermalnego w Toruniu.

"Sprawa geotermii toruńskiej, z tego, co wiem, znajduje się w sądzie (...). Według mnie było to ogromnym błędem, że nie została zrealizowana geotermia toruńska, to się wiąże również z EDF-em. W tej chwili EDF opanował rynek ciepłowniczy na terenie Torunia" - powiedział Szyszko podczas posiedzenia sejmowej komisji energii i skarbu państwa, pytany przez jednego z posłów o geotermię i wsparcie EDF-u przez Polskie Inwestycje Rozwojowe (PIR).

We wrześniu ub.r. EDF Polska i zarządzany przez PIR fundusz (FIIK), realizujący kapitałową część programu Inwestycje Polskie, podpisały umowę inwestycyjną wspólników, dot. finansowania budowy nowej elektrociepłowni gazowej w Toruniu. Szacowany koszt inwestycji to ok. 550 mln zł, z czego 275 mln to finansowane z programu Inwestycje Polskie. Umowa zakładała przystąpienie FIIK do utworzonej przez EDF Polska spółki celowej, która realizuje inwestycję.

Szyszko ocenił, że wsparcie finansowe EDF "to jest nic innego jak zablokowanie dojścia do źródeł geotermalnych", bo nie ma zbytu (na energię cieplną z geotermii - PAP).

"Trzeba się dogadywać w tej chwili z tym, który opanował rynek ciepłowniczy na terenie Torunia, żeby korzystał z tańszej energii nieemitującej dwutlenku węgla i pyłów" - powiedział. "A więc to jest sprawa, (...) bym powiedział, dziwna" - ocenił minister.

Jak podkreślił Szyszko, geotermia była priorytetem w latach 2005-2007, kiedy był ministrem.

"Był specjalny fundusz geologiczny (...), z którego można było korzystać" - przypomniał. Jego zdaniem wówczas rząd nie widział innego sposobu na realizację celów dot. energii odnawialnej wynikających z traktatu akcesyjnego niż zasoby geotermalne i spalanie biomasy.

"Nie chcę tego osądzać, ale to pan premier Piechociński powiedział, że ta decyzja (o cofnięciu dotacji dla geotermii w Toruniu) została podjęta ze względów politycznych, a nie merytorycznych. Sąd to oceni, zobaczymy, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Natomiast nie ulega najmniejszej wątpliwości, że geotermia toruńska ze swoimi osiągnięciami jest rekordzistą świata. Mogę również powiedzieć, że Niemcy bardzo dużo inwestują w zasoby geotermalne, mając zdecydowanie gorsze warunki geotermalne" - powiedział minister.

"Ten jedyny otwór wydobywczy w Toruniu w tej chwili (...) to jest (...) 500 ton wody powyżej 60 stopni na godzinę. To jest ciepła woda dla 200 tysięcy mieszkańców, to jest ciepło dla 20 tys. mieszkańców w okresie srogich mrozów" - dodał.

Przytoczył szacunki, według których polskie zasoby geotermalne przewyższają 150 razy potrzeby na ciepło w Polsce. Dodał, że także geotermia podhalańska wyszła na prostą i jest plan jej rozbudowy. "Pyrzyce działają całkiem nieźle, Stargard Szczeciński miał trochę kłopotów technologicznych (...), sprawa (...) Konin jest rozwojowy" - wymienił. (PAP)