Wypadek w suwalskiej galerii handlowej miał miejsce pod koniec lutego 2010 roku. Czterech robotników spadło wówczas z rusztowania, z wysokości 14 metrów w czasie prac wykończeniowych sufitu w powstającej galerii handlowej. Trzech zginęło, czwarty został ciężko ranny.

W sierpniu 2013 roku sąd okręgowy skazał trzy osoby na kary więzienia w zawieszeniu za nieumyślne spowodowanie śmierci trzech osób oraz narażenie czwartej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Dwie z tych osób skazanych, to współwłaściciele białostockiej firmy, która projektowała i montowała rusztowania na budowie Plazy. Sąd orzekł wobec nich także trzyletni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Troje oskarżonych sąd uniewinnił.

Sąd Apelacyjny w Białymstoku wyrok wobec pięciu osób jednak uchylił i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania sądowi okręgowemu. Wśród zaleceń jest m.in. konieczność powołania dodatkowych biegłych z zakresu budownictwa i bhp i rozważenie przez sąd pierwszej instancji, czy można w tej sprawie postawić zarzuty sprowadzenia katastrofy budowlanej.

W pierwszym procesie sąd rozważał, czy można mówić o katastrofie budowlanej, ostatecznie takiej kwalifikacji prawnej nie przyjął.

Formalnie proces w poniedziałek nie ruszył, bo - choć stawili się wszyscy oskarżeni wraz z obrońcami i prokurator - to okazało się, iż sąd nie zawiadomił części osób, które mają w sprawie status pokrzywdzonych. Akt oskarżenia ma być odczytany na rozprawie w drugiej połowie kwietnia, wtedy też wyjaśnienia mają składać oskarżeni, a zeznania - pierwsi świadkowie.

Proces odbywa się w Białymstoku ze względu na zasady ekonomiki procesowej, bo w tym mieście mieszka większość oskarżonych, ich obrońcy oraz świadkowie. (PAP)