Mieszkańcom oraz turystom zalecono między innymi, by po zapadnięciu zmroku nie zbliżali się do kontenerów na śmiecie oraz by zachowywali zwiększoną ostrożność w miejscach słabo oświetlonych lub otoczonych zaroślami. Zarządzono ponadto intensywniejsze patrolowanie najbardziej zagrożonych rejonów przez policję.

"Co prawda już w przeszłości notowaliśmy wiele spotkań z niedźwiedziami także na zabudowanych terenach miasta, ale w żadnym roku nie pojawiały się one tak często. Co więcej, niedźwiedzie zaczynają atakować i docierać również do obiektów mieszkalnych" - powiedział na konferencji prasowej tatrzański burmistrz Jan Mokosz.

Według niego, o ile dawniej widywano niedźwiedzie na drogach i ścieżkach, to w bieżącym roku odnotowano już pięć prób ich wtargnięcia do domów mieszkalnych i dwa ataki na domowe psy. Niedźwiedzie szlaki prowadzą też obecnie w pobliżu szkół podstawowych i przedszkoli.

Jak zaznaczył Mokosz, dowodzi to nadmiernego rozmnożenia się brunatnych drapieżników. "Jeśli nie znajdziemy innego dogodniejszego sposobu, jednym z kompleksowych przedsięwzięć mogłoby być zmniejszenie ich liczebności także przez odstrzał. Nie mamy jednak takich kompetencji, ma je minister ochrony środowiska na podstawie materiałów, jakie mu każdego roku wysyłamy" - oświadczył burmistrz. (PAP)