Od 1 sierpnia br. nowe zasady zagospodarowania odpadów objęły: Bielany, Żoliborz, Białołękę, Targówek, Ochotę, Ursus, Włochy, Wolę i Bemowo oraz Mokotów. Na Pradze Północ i Południe, w Rembertowie, Wesołej, Wawrze, na Ursynowie i w Śródmieściu zasady te obowiązują od lutego br.

Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania Warszawa odbiera śmieci z 10 dzielnic: Bielan, Żoliborza, Białołęki, Targówka, Ochoty, Ursusa, Włoch, Woli, Bemowa i Śródmieścia.

Prezes MPO Krzysztof Bałanda powiedział, że firma obsługuje 1,1 mln mieszkańców, a śmieci z 60 tys. punktów odbiera 105 pojazdów. Dziennie zbieranych jest od 22 do 26 tys. pojemników - dodał.

Szef MPO zwrócił jednak uwagę, że mieszkańcy "nie dokładają zbyt należytej staranności" przy selekcji odpadów. Ci, którzy zadeklarowali segregację, powinni wrzucać śmieci do trzech pojemników, czerwonego, zielonego i czarnego. Bałanda zwrócił uwagę, że problem dotyczy szczególnie czerwonych pojemników, do których trafiać mają odpady suche, takie jak, papier, tektura, butelki plastikowe, kartony po sokach czy mleku, puszki po napojach czy plastikowe opakowania po żywności. Nie wolno wyrzucać do ich tłustych bądź zabrudzonych opakowań.

W zielonych kubłach powinny znaleźć się butelki i słoiki szklane po napojach i żywności, a w czarnych - resztki jedzenia, zabrudzone opakowania plastikowe, opakowania po dezodorantach.

Z danych przedstawionych przez MPO wynika, że od 1 do 30 sierpnia przedsiębiorstwo zebrało ponad 26 tys. ton śmieci, z tego do segregacji przeznaczonych zostało tylko 835 ton czyli ok. 3,5 proc.

"Problemem nie jest to, że odpady segregowane (plastik, szkło, papier, puszki - PAP) nie są gromadzone, problem polega na ich jakości" - powiedział Bałanda. Wyjaśnił, że często takie odpady są zanieczyszczone resztkami jedzenia, są tłuste bądź mokre, co w przypadku papieru czy kartonu utrudnia bądź uniemożliwia odzysk. Szef MPO zwrócił uwagę, że w takim przypadku "taki materiał jest przekazywany do termicznego unieszkodliwiania, innej możliwości nie ma".

Zapewnił, że poszczególne frakcje śmieci są odbierane przez różne śmieciarki. Zwrócił jednak uwagę, że kiedy śmieciarka zbiera odpady segregowane z kilkunastu adresów wystarczy jeden pojemnik, w którym znajdują się jakieś płyny, resztki jedzenia, aby taki transport mógł zostać "zniszczony".

Bałanda zwrócił uwagę, że problem ten szczególnie jest widoczny w przypadku budynków, a nie domów jednorodzinnych, gdzie jak podkreślił w zdecydowanej większości segregacja przebiega bez większych problemów.

Szef MPO dodał, że przedsiębiorstwo zgłasza władzom miejskim adresy, gdzie odpady selektywnie zbierane są pomieszane z innymi.

Rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk podkreślił, że sierpień to pierwszy miesiąc, kiedy nowy system śmieciowy objął całą stolicę. "To nie jest jeszcze moment, żeby karać tych, którzy jeszcze nie w pełni segregują odpady, bo dla większości dzielnic jest to nowość" - powiedział.

Milczarczyk dodał, że władze miejskie za informacjami, jakie uzyskują od firm odbierających śmieci, będą upominać tych, którzy zadeklarowali segregację odpadów, a tego de facto nie robią. Powiedział, że jeżeli nie będzie poprawy, miasto może nakazać zmianę deklaracji, co będzie się wiązać z wyższymi opłatami. Zaznaczył jednak, że magistrat będzie to robił "w ostateczności". "Zależy nam na edukowaniu mieszkańców i wskazywaniu pozytywów segregacji śmieci" - zaznaczył.

Przypomniał, że mieszkańcy stolicy na stronie internetowej czysta.um.warszawa.pl, oraz pod numerem 19115 mogą dowiedzieć się o tym, jak prawidłowo segregować odpady.

Zgodnie z danymi przedstawionymi przez magistrat ponad 70 proc. mieszkańców zadeklarowało segregowanie odpadów.

 

Poza MPO, śmieci w stolicy odbierają także Lekaro (Mokotów, Praga Północ i Południe, Wawer, Rembertów, Wesoła) oraz firma Sita (Wilanów i Ursynów). (PAP)