„Umorzenie dotyczy czynu polegającego na narażeniu protestujących na utratę zdrowia lub życia poprzez wjechanie zaprzęgami konnymi w tłum ludzi” – wyjaśnił we wtorek szef zakopiańskiej prokuratury Zbigniew Lis. „Prokurator analizując zebrane dowody, po przesłuchaniu świadków nie dopatrzył się znamion czynu zabronionego” – dodał.

Zażalenie pokrzywdzonych ostatecznie rozstrzygnie sąd, ponieważ aktywiści złożyli zażalenie na decyzję prokuratur.

„Nie zgadzamy się z decyzją prokuratury, ponieważ wozacy nie tylko spowodowali zagrożenie dla naszego zdrowia, ale i znęcali się nad końmi ponieważ wywołali u nich stres wpędzając zwierzęta w tłum ludzi” – powiedziała PAP organizatorka pikiety Anna Plaszczyk.

Obrończyni koni dodała, że prokuratura umorzyła również postępowanie dotyczące pobicia dwojga aktywistów podczas pikiety. „Na tę decyzję również złożyliśmy zażalenie i będziemy czekać na decyzję sądu” - poinformowała.
Do pikiety na drodze do Morskiego Oka doszło 9 listopada ubiegłego roku. Wówczas grupa kilkudziesięciu aktywistów przez blisko dwie godziny siedziała na tej popularnej trasie turystycznej blokując przejazd. Aktywiści w ten sposób domagali się całkowitego usunięcia transportu konnego do Morskiego Oka i zastąpienia zaprzęgów pojazdami elektrycznymi. Kiedy doszło do szarpaniny, do akcji wkroczyła policja.

W tej sprawie toczyło się kilka postępowań. Jedno z zawiadomień do prokuratury złożył były starosta tatrzański twierdząc, że protest był nielegalny. Ostatecznie wojewoda małopolski stwierdził, że aktywiści mieli prawo do takiej formy protestu.

Kolejne zarzuty policja postawiła kilkudziesięciu aktywistom, którzy blokowali drogę. Dotychczas odbyły się cztery rozprawy dotyczące 12-stu obwinionych – wszystkie zakończyły się uniewinnieniem aktywistów. Policja odwołała się od wyroku sądu.

W kwietniu b.r. fiakrzy złożyli do sądu pozew w trybie cywilnym przeciwko obrońcom praw zwierząt. Wozacy domagają się przeprosin i zaniechania dalszego ich szkalowania.

Po protestach obrońców zwierząt na drodze do Morskiego Oka były prowadzone testy elektrycznych wózków wożących turystów, a także hybrydowych wozów konnych - te testy mają być jeszcze powtarzane. Wykonano też szereg badań koni pracujących w zaprzęgach na popularnym szlaku.

Przeciwni usunięcia transportu konnego do Morskiego Oka są m.in. hipolodzy, środowiska akademickie, Związek Hodowców Koni oraz Główny Lekarz Weterynarii. Znawcy koni wskazują na fakt, że likwidacja transportu oznaczałaby również likwidację wielkiej hodowli bowiem na szlaku pracuje blisko 300 koni.(PAP)